Z najnowszej historii szalika

Kilka dni temu odbyła się impreza Chelsea, na którą panowie przyszli bez swoich towarzyszek, za to wszyscy....w szalikach. Natchnęło to nas do przyjrzenia się z bliska użyciu temu niepozornemu, ale w przypadku umiejętnego użycia - efektownemu akcesorium przez znanych sportowców.

 

 

Historia szalika Nie szata zdobi sportowca lecz szalik Mistrzem szala i czampionem apaszki był (za czasów Romy przynajmniej, bo teraz to nie wiemy, co się z nim dzieje) Luciano Spaletti Naszą sagę rozpoczynają, a jakże by inaczej, trenerzy, wśród których tradycja noszenia wełny wokół szyi sięga prawdopodobnie pierwszych lat tuż po stworzeniu świata. Mistrzem szala i czampionem apaszki był (za czasów Romy przynajmniej, bo teraz to nie wiemy, co się z nim dzieje) Luciano Spaletti. Ale nie samym łysym Spallettim szalikowa brać trenerska może się pochwalić. Do innych promotorów ładnych i dobrych dla gardła gadżetów są i inni. Na pierwszy ogień weźmy piłkarzy, bo to adepci właśnie tej dyscypliny najchętniej (nie bierzemy pod uwagę szalików klubowych ani defaultowych, beznamiętnych szalików w świecie sportów zimowych) i nierzadko zgodnie z najnowszymi trendami opatulają się szalami. Do ''Klubiku Szalików'' należą: - Gerrard Pique - dla niektórych babciny, dla innych zbyt różowy, ale nie da się ukryć , że bardzo na czasie; - Peter Crouch - czyżby szalik miał dodać miękkości Panu Patyczakowi? - Bastian Schweinsteiger - kolorowo, a zimowo. Kraciaście jak u Pique, ale bardziej na miejscu. Ociepla nie tylko kark, ale i wizerunek Bestii. Bardzo, bardzo fajnie. - David Beckham - bo żaden prawdziwy metroelegant nie zapomni o długachnym-wielgachnym szaliku. Nie każdy jednak szal potrafi nosić dumnie - niektórzy przy wyborze tego elementu stroju zaskakują bezguściem. Nie musiałyśmy szukać daleko, by znaleźć: - Cristiano Ronaldo - czy też Joe Cole. Miejmy nadzieję, że w odpowiednim czasie uda im się trafić do szalikowego czyśćca.

Naszą sagę rozpoczynają, a jakże by inaczej, trenerzy, wśród których tradycja noszenia wełny wokół szyi sięga prawdopodobnie pierwszych lat tuż po stworzeniu świata. Mistrzem szala i czampionem apaszki był (za czasów Romy przynajmniej, bo teraz to nie wiemy, co się z nim dzieje) Luciano Spaletti:

 


 

 

 

 

Ale nie samym łysym Spallettim szalikowa brać trenerska może się pochwalić. Do innych promotorów ładnych i dobrych dla gardła gadżetów są i inni:

 

 

 

Nie łudźmy się jednak - bycie trenerem nie jest zawsze równoznaczne z talentem do owijania szyi. oto jeden z najświeższych przykładów - czyli Roberto Mancini:

 


 

Tak, RobManie, wiemy, gdzie teraz pracujesz.

 

Wracając jednak do naszego dzisiejszego bohatera głównego, przyjrzyjmy się teraz szalikowi w bezpośrednim zetknięciu ze sportowymi ciałami.

 

Na pierwszy ogień weźmy piłkarzy, bo to adepci właśnie tej dyscypliny najchętniej (nie bierzemy pod uwagę szalików klubowych ani defaultowych, beznamiętnych szalików w świecie sportów zimowych) i nierzadko zgodnie z najnowszymi trendami opatulają się szalami. Do ''Klubiku Szalików'' należą:

 

- Gerrard Pique - dla niektórych babciny, dla innych zbyt różowy, ale nie da się ukryć , że bardzo na czasie;

 


 

- Peter Crouch - czyżby szalik miał dodać miękkości Panu Patyczakowi?

 

 

- Bastian Schweinsteiger - kolorowo, a zimowo. Kraciaście jak u Pique, ale bardziej na miejscu. Ociepla nie tylko kark, ale i wizerunek Bestii. Bardzo, bardzo fajnie.

 


 

- David Beckham - bo żaden prawdziwy metroelegant nie zapomni o długachnym-wielgachnym szaliku

 

 

 

- Micah Richards - awangardowe zestawienie może budzić kontrowersje, ale szalik jest bezsprzecznie strzałem w dziesiątkę (czyżby dla uwypuklenia tej już i tak niezwykle pękatej sylwetki?)

 

 

- Segio Ramos - prawdziwy hiszpański motyl, któremu żadne tiule i satyny, choćby w jaskrawych barwach, nie straszne

 

 

- oraz prawdziwy ambasador szalika, czy to z wełny, czy z atłasu, człowiek, który w domu ma zapewne osobną garderobę na apaszki i fulary - Frank Lampard!

 

 

Nie każdy jednak szal potrafi nosić dumnie - niektórzy przy wyborze tego elementu stroju zaskakują bezguściem. Nie musiałyśmy szukać daleko, by znaleźć:

 

- Cristiano Ronaldo

 

 

- czy też Joe Cole

 

 

Miejmy nadzieję, że w odpowiednim czasie uda im się trafić do szalikowego czyśćca.

 

Ponieważ piłka nożna jest najpopularniejszą dyscypliną, to i najczęściej obfotografywaną. Dotarcie do szalików z innych dyscyplin graniczyło więc z cudem, ale po bezsennych nocach spędzonych na poszukiwaniach dostrzegłyśmy, że:

 

- szaliki noszą też tenisiści - i to z powodzeniem, ale czego innego spodziewać się po mistzru elegancji, Rogerze Federerze?

 


- trochę gorzej jest u Borisa Beckera - czego innego spodziewałybyśmy się po słynnym bawidamku, ulubieńcu kobiet!

 

 

- Phelps nosi Burberry i, jak to zwykle u niego bywa (analogia: twarz-ciało), jedna  rzecz pasuje do pozostałych jak piernik do wiatraka;

 


- kraciastym szaliczkiem swego czasu, na imprezie z okazji wielkiego zwycięstwa w PŚ, popisywał się też Schlierenzauer. Ale czy naprawdę było czym?

 

 

Jednocześnie oficjalnie ogłaszamy, że siatkarze w szalikach w naturze (czyli w sieci) nie występują (choć zdarzają się w paskach, w serkach i w emofryzurach). Żeby tylko się to źle nie skończyło dla ich łabędzio smukłych szyi! Szalik to zdrowie! Jedyne związki z omawianą materią wytropiłyśmy u Michała Bąkiewicza - a to też jedynie za naszą własną sprawą.

 

 

 

 

W związku z tym proponujemy dzisiaj wspólną akcję - dziewczyny do szydełek! Wydziergajmy Złocieńcom coś na chłodne dni. Niech biorą przykład z najlepszych: umiejętnie zawiązany szalik przyjacielem każdego eleganta!