Sport.pl

Z cyklu: Mam Talent - Pep Guardiola

Przez ostatnie tygodnie głowiłyście się, dlaczegoż to ten trenerski przystojniak wciąż zwleka z przedłużeniem umowy z FC Barceloną? Już możecie przestać, gdyż, nie chwaląc się zbytnio, właśnie znalazłyśmy rozwiązanie tej zagadki. Sprawa jest prosta: Pep zwyczajnie nadal czeka na to, aż otrzyma propozycję z zupełnie innej branży, w zupełnie innym fachu, w którym to pokaże talent prawie równy temu trenerskiemu. A spoglądając na poniższe obrazki, zaczynamy naprawdę drżeć o przyszłość "Dumy Katalonii"...

 


I. Dyrygowanie.

 

Talent dużo wcześniej przez nas doceniony i po stokroć opiewany. Musimy przyznać, że połączenie klasycznych garniturów, dynamicznych ruchów i boskiej urody Guardioli z muzyką poważną wypada niezwykle imponująco. Nie wspominając już o skutkach "ubocznych", w postaci przywrócenia ciachowej wiary w seksownych dyrygentów. Gdybyśmy wcześniej widziały podobnych, to zamiast wpatrywać się w męskie klaty, każdy wieczór spędzałybyśmy w filharmonii. Serio.



 


II. Reżyseria.

 

Gdyby nie ten film. może Barca wcale nie zdobyłaby Pucharu Europy, może nie byłoby żadnych sześciu tytułów, może nie byłoby nowej historii, nie byłoby drużyny dekady, może nie byłoby pijanego krasnala Messiego, może i nie byłoby nawet jego "Złotej Piłki". Na szczęście, nie musimy do końca naszego różowego życia rozważać wszystkich "co by było, gdyby", bo pan Guardiola to diabelnie uzdolniony reżyser i doskonale zdaje sobie sprawę, w jaki sposób zaspokoić filmowe potrzeby swoich podopiecznych. Ot, na przykład tak:



 



Klata Russella Crowe'a? Genialne, Pep!

 

III. Motywowanie zawodników.






 

 

Nie wiemy co nas bardziej śmieszy i rozbraja, naśladowanie piłkarzy w jego wykonaniu czy ten szaleńczo skupiony wzrok, graniczący z obłędem? Bądź co bądź, musi jednak coś w tym wszystkim być, jakaś magiczna moc czy inne zaklęcie - sześć tytułów nie spada z nieba nawet posiadaczom tak boskich oczu, jak Guardiola.

 

P.S. Już widzimy oczami wyobraźni jak Pep wpada do nas każdego ranka i swoimi skokami zachęca do wstania z łóżka. Mmmm...

 

IV. Okazywanie uczuć

 

Dobra, dobra wiemy, tego raczej do talentu zaliczać nie powinnyśmy. Nie powinnyśmy, ale nie jesteśmy w stanie postąpić inaczej. Spójrzcie tylko na jego szczere łzy radości, wyraźny smutek, czy bezgraniczną radość. I mówcie, co chcecie: to zupełnie coś innego niż Cris-beksa.



 



Na sam tylko ten widok mamy ochotę podbiec tam i biedaka z całym sił przytulić. I gdyby nie dzielące nad tysiące kilometrów/ sztab ochroniarzy/ szklany ekran z pewnością byśmy tak zrobiły.

 

V. Sprint.

 

Pep Guardiola zawstydził Usaina Bolta....i najprawdopodobniej zapoczątkował nowy trend, który już zapewne będziemy mogły podziwiać na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Nieoficjalnie mówi się, że bieg w garniturze, z rozpięta i rozwianą przez wiatr marynarką i lakierkach, z obowiązkowo wysoko podniesionymi rękami, zwiększa prędkość i aerodynamikę zawodnika. Spytajcie Pepa.



 

 

VI. Nawet nie mamy pojęcia, jak to nazwać....bo chyba nie ma jednego słowa, które określałoby coś tak pięknego, poetyckiego i seksownego. Jedno jest pewne, to co Pep wyprawia tutaj ze swoim językiem i wargami jest ogromnie podniecające. I z pewnością powinien zamieścić to w swoim CV. To może mimika języka?





Marina


Więcej o: