Kataloński hit i liverpoolski dramat, czyli wtorek z Ligą Mistrzów

Barca bez Messiego i Ibry ograła podopiecznych Mourinho i po okresie przejściowej słabości, powraca na szczyty z finezją, za którą jedni ją podziwiają, a której inni zazdroszczą. A najbardziej chyba kibice Liverpoolu...

 

 

Co najmniej spora część naszej różowej redakcji obudziła się dziś w swoim różowym łóżku w różowym pokoiku, gdzie leżąc w swojej różowej pościeli i zerkając w różowe lustereczko zauważyła, że ma zaróżowione opuchnięte od płaczu oczęta. Oto bowiem wczoraj z dalszymi rozgrywkami w LM w tym roku musieli pożegnać się ''The Reds''. a koniec wprawdzie ''Czerwoni'' wygrali z niepozornym Debreczynem, ale tylko 1:0, ale w stylu kiepskim, ale niewystarczająco. Jak widać, nie tylko nam obecność Torresa (lub jego fotografii) jest potrzebna niczym powietrze do oddychania.

 

A oto co wypchnęło z Champions Leagu od ostatnich siedmiu lat zawsze tam obecny po fazie grupowej Liverpool:

 

 

 

 

Fioletowi z Fiorentiny cieszyli się jednak tak ekstatycznie z wygranej z Lyonem (również 1:0), że nie sposób się na nich gniewać - no chyba, że jesteś Rafą Benitezem, który - wbrew naszym przewidywaniom i zdrowemu rozsądkowi - na razie utrzymał posadę szkoleniowca Live.

 

Niewątpliwym widowiskiem okazał się mecz pomiędzy Barceloną i Interem, choć włoski zespół raczej smucił niż cieszy, nie potrafiąc wyprowadzić bodaj ani jednej ciekawej akcji. Barca za to wyprowadzała od samego początku, co skończyło się świetną bramką (i rozebraną radością) Gerarda Pique najpierw oraz trafieniem Pedro po doskonałym podaniu Daniego Alvesa wkrótce potem. Tym razem to Pep był na górze a Jose na dole - jak by to nie brzmiało.

 

Co do obserwacji pieszczoszków, to należy jeszcze dodać, iż swoją konfrontację wygrał także Arsenal, ale w tym wypadku niespodzianek nie było, bo wszyscy spodziewaliśmy się tego...Rozbita głowa Andrieja Arszawina była jednak nie do przewidzenia, za to - widok dość drastyczny. Jeśli jednak to jest cena za piękny, pewny awans Kanonierów do kolejnej rundy, to my jesteśmy w stanie ją zapłacić (ciekawe, czy równie chętny do podobnych poświęceń w przyszłości będzie Andriej).

 

A inne wyniki do obczajenia tutaj. U nas natomiast zwyczajowa masa zdjęć dla niedożywionej wyobraźni i ospałych zmysłów. Byle do wiosny.