Sport.pl

Dla kogo ostatnie bilety na Mistrzostwa Świata?

No cóż, na pewno nie dla Polaków (ponure ''he, he''). Ale na pocieszenie - lub pognębienie - może się jeszcze okazać, że na mundialu nie zobaczymy uśmiechu Henry'ego, klaty Cristiano Ronaldo, czupryny Szewczenki, czy sympatycznej mordki buźki Arszawina. W ten weekend reprezentacje zmierzą się w ostatecznym boju. A żeby było jeszcze ciekawiej - Anglia gra towarzysko z Brazylią.

 

Ostatnie bilety na MŚ Kogo powalczy w najbliższy weekend o mundial? Dla kogo ostatnie bilety na Mistrzostwa Świata? Na pewno nie dla Polaków, jednak w ten weekend inne reprezentacje zmierzą się w ostatecznym boju o mundial. Na pocieszenie - lub pognębienie - może się jeszcze okazać, że na mundialu nie zobaczymy uśmiechu Henry'ego, klaty Cristiano Ronaldo, czupryny Szewczenki, czy sympatycznej mordki buźki Arszawina. Możemy natomiast zobaczyć Semira Stilicia. W ten weekend reprezentacje zmierzą się w ostatecznym boju. A żeby było jeszcze ciekawiej - Anglia gra towarzysko z Brazylią. A Włochy z Holandią. Zapowiada się więc ciachowo, zapowiada się interesująco, zapowiadają się emocje. Aha, no i Polacy grają z Rumunami. Zapowiada się 90. minut frustracji. W dodatku jest zimno i raczej nie mamy co liczyć na miłe widoki. Szybko przejdźmy więc do porządku nad polską kadrą i rozejrzyjmy się, w jakich to jeszcze ciekawych konfiguracjach potykać się będą ze sobą reprezentacyjne ciacha. Dla nas najciekawsze wydaje się zestawienie Portugalia - Bośnia i Hercegowina. Interesująco zapowiada się też spotkanie Rosji ze Słowenią. Czy Arszawin, Pawliuczenko i przyjaciele pomszczą nasze, polskie, słowiańskie krzywdy? Chociaż z drugiej strony... może lepiej, żeby Rosjanie nie ingerowali w nasze sprawy, bo zazwyczaj nie najlepiej na tym wychodzimy... Ponadto będziemy ściskać kciuki z Francję - choć jej piłkarska indolencja przyprawia nas ostatnio o niezwykłą irytację, to i tak nie potrafimy wyobrazić sobie MŚ bez Francuzów. A na deser - Anglia kontra Brazylia. Mecz towarzyski, lub jak mawiają Anglicy "przyjacielski". Taaaa, przyjacielski, jasne... Ale właśnie dlatego, iż panowie nie walczą o nic konkretnego (poza uwielbieniem ciach), obiecujemy sobie prawdziwą piłkarska ucztę. A raczej obiecywałyśmy - dopóki nie okazało się, że Frank Lampard się kontuzjował, a na występ Becksa nie ma co liczyć. Ale może dzięki temu przynajmniej zamiast podziwiać nogi Lampsa...

A Włochy z Holandią. Zapowiada się więc ciachowo, zapowiada się interesująco, zapowiadają się emocje. Aha, no i Polacy grają z Rumunami. Zapowiada się 90. minut frustracji. W dodatku jest zimno i raczej nie mamy co liczyć na takie widoki.

 

 

 

 

Szybko przejdźmy więc do porządku nad polską kadrą i rozejrzyjmy się, w jakich to jeszcze ciekawych konfiguracjach potykać się będą ze sobą reprezentacyjne ciacha.

 

 

Dla nas najciekawsze wydaje się zestawienie Portugalia - Bośnia i Hercegowina.

 

 

Ale on:

 

 

 

 

I on...

 

 

 

 

Nie zagrają w tych meczach (Semir otrzymał powołanie, ale niestety nabawił się kontuzji i został odesłany ze zgrupowania...). Ale gra idzie przecież o to, którego z nich będziemy mogły (wraz z ciachowymi kolegami) podziwiać w czerwcu...

 

 

Interesująco zapowiada się też spotkanie Rosji ze Słowenią. Czy Arszawin, Pawliuczenko i przyjaciele pomszczą nasze, polskie, słowiańskie krzywdy? Chociaż z drugiej strony... może lepiej, żeby Rosjanie nie interweniowali w nasze sprawy, zazwyczaj nie najlepiej na tym wychodzimy...

 

 

 

 

 

Ponadto będziemy ściskać kciuki z Francję - choć jej piłkarska indolencja przyprawia nas ostatnio o niezwykłą irytację, to i tak nie potrafimy wyobrazić sobie Mistrzostw bez tego pana:

 

 

 

 

Nawiasem mówiąc: Girondins de Bordeaux wydało właśnie niezwykle apetyczny kalendarz na 2010 rok... Tylko nie wiemy po co te wszystkie ubrania...

 

 

A na deser - Anglia vs Brazylia. Mecz towarzyski, lub jak mawiają Anglicy "przyjacielski". Taaaa, przyjacielski, jasne... Ale właśnie dlatego, iż panowie nie walczą o nic konkretnego (poza uwielbieniem ciach), obiecujemy sobie prawdziwą piłkarska ucztę. A raczej obiecywałyśmy - dopóki nie okazało się, że Frank Lampard się kontuzjował, a na występ Becksa nie ma co liczyć. Ale może dzięki temu przynajmniej zamiast podziwiać nogi Lampsa...  

 

 

 

 

Skoncentrujemy się na podaniach Wayne'a Rooneya i nie będziemy zerkać nerwowo na zegarek przez całe 90 minut, czekając jedynie na wymianę koszulek pomiędzy Beckhamem a Kaką....

 

 

 

 

 

 

P.S. Jak widzicie, żadne kontuzje nie odstraszą nas od pokazywania umięśnionych części męskiego ciała. Nie dziękujcie, to po prostu taka praca. 

 

 

rybka