Szok! Skandal! Agassi nosił perukę!

Coś bardziej szokującego, niż fakt, że Agassi kłamał i brał narkotyki.

 

 

Dzięki uprzejmości naszych kolegów zczuba dziś dowiedziałyśmy się, że w swojej mającej wkrótce trafić do księgarń autobiografii Andre Agassi przyznał się także (oprócz słabości do metamfetaminy ) do tego, że słynny fryz a la czeski metal...nie był jego fryzem!

 

Kiedy zaczęło się łysienie, Andre podobno odczuł to jako stratę własnej, męskiej tożsamości. - Codziennie znajdowałem włosy na poduszce. Zapytałem siebie: czy chcesz nosić tupecik? Na korcie? Odpowiedź brzmiała: cóż innego mógłbym zrobić?

 

Przez nieszczęsne sztuczne owłosienie Agassi przegrał też jeden z turniejów French Open. Pod prysznicem, przed finałowym starciem, peruka rozpadła się, wiec amerykański gwiazdor i jego brat próbowali przytwierdzić ją spinkami. Mimo to, Andre nie mógł przestać drżeć o stan swojego uczesania.

 

- Z każdą minutą wyobrażałem sobie, jak spada na piasek. Wyobrażałem sobie, jak miliony widzów przysuwają się do telewizorów, jak wielkie robią się ich oczy i jak w tysiącach języków i dialektów pytają, jak to się stało, że włosy Andre Agassiego spadły mu z głowy - będzie skarżył się tenisista w swojej autobiografii.

 

 

 

My z kolei nie możemy otrząsnąć się z zaskoczenia i szoku, wszak jeden z symboli naszej młodości (obok kreszowych dresów i wąsików) okazał się fałszywy. Agassi bez ''czeskiego metala'' to jak Bolek bez Lolka, Czerwony Kapturek bez kapturka lub Radek Majdan bez zaczeski. To jakby Golden Balls Davida faktycznie okazały się skarpetkami - choć tego to już byśmy na pewno nie zniosły.

 

olalla