Bo ja jestem człowiek z lasu

 Czyli David Beckham i inni brodacze - hot or not?

 

 

Długo próbowałyśmy ignorować nowy wizerunek Davida Beckhama w nadziei, że to stan przejściowy i minie równie szybko jak katar czy ból zęba. Niestety, nic z tego. Ba, pojawiali się tacy, którzy próbowali doszukać się w tym jakiejś głębszej filozofii - co oczywiście  z góry skazane było na niepowodzenie. Koniec końców, głos zabrał sam zainteresowany wyjaśniając wszelkie wątpliwości. - W tym, że się nie golę, nie ma nic złego. - tłumaczył Becks, z czym Ciacha zdecydowanie się nie zgadzają - Zbliża się Halloween, to przynajmniej będę wyglądał jak Wolverine z filmu "X-Men" - dodał.

 

Czyli mniej więcej tak

 

 

I ze zgrozą  musimy przyznać, że perspektywa oglądania Beckhama w takiej właśnie postaci wydaje się niebezpiecznie bliska.

 

Niestety, nie on jeden należy do grona sympatyków Wolverine'a - wcześniej ofiarą owej dziwnej mody padł Nick Heidfeld. Właściwie, trudno nawet orzec, czy nam się podoba. czy nie, bo do brody Nicka przyzwyczaiłyśmy się tak bardzo, że pozbawionego tego ''atrybutu'' nie bardzo mogłyśmy rozpoznać.

 

 


- Grzegorz Tkaczyk - z naszym środkowym rozgrywającym kłopot podobny jak z Heidfeldem - broda stała się jego znakiem rozpoznawczym. Mimo wszystko wołałybyśmy oglądać go gładko ogolonego.

 


 

-Marcin Możdżonek - już chciałyśmy napisać, że jego zarost też  nam się nie podoba, ale znalazłyśmy to zdjęcie i zmieniłyśmy zdanie.

 

- Iker Casillas - na deser. Bo Iker dobrze wyglądałby nawet w papilotach na głowie - choć raczej wolałybyśmy się o tym nie przekonywać.

 


 

Oczywiście lekki zarost bywa niekiedy pociągający - jak w przypadku Michaela Owena, ale zdecydowanie nie wtedy, gdy zza gęstej czupryny nie widać twarzy. Modzie na Wolverine'a mówimy zatem stanowcze NIE!

 

A Wy jak sądzicie - bujny zarost jest hot or not?

 

bint

Czy podoba Ci się bujny zarost?