Sport.pl

Król Artur idzie pod nóż

Czyżby na biednego Boruca też została rzucona jakaś klątwa?

 

 

Brutalny los znów nie okazał się łaskawy dla naszego ulubionego polskiego rozrabiaki. Seria niefortunnych zdarzeń z osobą bramkarza Celtiku w roli głównej trwa od miesięcy i zdaje się nie mieć końca. Już niedługo będziemy mogły dopisać do niej kolejny rozdział, gdyż, jak się właśnie dowiedziałyśmy, jeśli tylko wszystko pójdzie zgodnie z planem, już za dosłownie kilka dni biedny Artur trafi na stół operacyjny.

 

"Z jakim planem ?" zapytacie. Ano oczywiście nie naszym, ciachowym (my byśmy Arcziego trochę w inny sposób wykorzystały), ale władz najwyższych Celtiku Glasgow. Mówi on zaś o tym, że UEFA musi wyrazić zgodę na zgłoszenie trzeciego bramkarza szkockiego zespołu do Ligi Europejskiej, w sprawie czego "The Bhoys" już wysłali stosowne pismo. Prawo do udziału w rozgrywkach na razie mają tylko Boruc i Załuska, a w razie nieobecności tego pierwszego, niezbędny będzie zmiennik tego drugiego. Tym trzecim więc, pełniącym obowiązki tego drugiego (Załuski), który w tym czasie będzie zastępował tego pierwszego (Boruca), przebywającego w tym okresie w szpitalu, miałby być Amerykanin Dominic Cervi. Nadążacie? W każdym razie, jeśli wszystko pójdzie po ich myśli, kontuzjowany obecnie Artur przejdzie operację - pod nóż pójdzie konkretnie jego kolano, które doskwiera mu już od jakiegoś czasu. Odetchnijcie jednak z ulgą i otrzyjcie łzy rozpaczy, nie będzie to bynajmniej wymagało długiej niedyspozycji, a co za tym idzie, nieobecności Arcziego na boisku - rekonwalescencja ma potrwać zaledwie trzy tygodnie. Nawet się nie obejrzycie, a już ujrzycie kształtną pupę Boruca na ekranie.  

 

Bądź, co bądź my na miejscu Artura porządnie zastanowiłybyśmy się, czy aby nie zaszedł ostatnio porządnie za skórę jakiejś kobiecie (była żona ?). Kto wie, być może przypadek klątwy rzuconej na C-Rona nie był pierwszym takim przypadkiem w światowym futbolu. Bez względu jednak na przyczynę tego nieszczęścia, ślemy gorące całusy prosto do Szkocji i życzymy naszemu Królowi szybkiego powrotu do zdrowia. Wszak gdyby nie on i jego szalone wybryki, chyba zanudzilibyśmy się na śmierć.

 

Marina

Więcej o: