Cierpienia Młodego Romana

Lub, jak kto woli, ''problemy natury psychologicznej'' Pawliuczenki.

 

 

Cierpienia Młodego Romana Lub, jak kto woli "problemy natury psychologicznej" Pawliuczenki. - Jego ostatnio słaba forma wynika z problemów psychologicznych - tłumaczył piłkarza Pawliuczenkę, zawodnika Tottenhamu Hotspur, jego agent. Jak się bowiem okazuje, zawodnik Tottenhamu Hotspur jest człowiekiem niezwykle wrażliwym. I choć nie raz i nie dwa donosiłyśmy już o kłopotach, z jakimi na Wyspach zmagać musiał się Rosjanin, to tym razem sprawa wydaje się o wiele poważniejsza - chodzi bowiem o problemy o podłożu psychologicznym zawodnika ''Kogutów''. One to, zdaniem agenta Pawliuczenki, są główną przyczyną ''niedyspozycji'' piłkarza. - Jego ostatnio słaba forma nie wynika z braku przygotowania, ale z problemów psychologicznych - tłumaczył piłkarza jego agent. Ale tym razem to Rosjanina nie zdeprymowało paskudne, angielskie jedzenie, ani nawet ''złe kilometry'', dzielące go od rodzicielki i ukochanej Ojczyzny. To, zdaniem agenta Pawliuczenki, brak zaufania trenera, który, o zgrozo, wyżej od Romana ceni... Jermaina Defoe, Robbiego Keane'a czy Petera Crouch'a. Dotknięty tym do żywego Rosjan postanowił zatem udowodnić trenerowi, jak bardzo niesprawiedliwą jest jego ocena i... gra jeszcze gorzej (co pokazał m.in. podczas spotkania z Evertonem). Niestety więc, pomimo iż z całego serca życzymy Romanowi jak najlepiej, obawiamy się, że jesień, czy tym bardziej zima spędzona na Wyspach nie poprawią jego samopoczucia. Może zatem Bob Marley?

Jak się  bowiem okazuje, zawodnik Tottenhamu Hotspur jest człowiekiem niezwykle wrażliwym. I choć nie raz i nie dwa donosiłyśmy już o kłopotach, z jakimi na Wyspach zmagać musiał się Rosjanin, to tym razem sprawa wydaje się o wiele poważniejsza - chodzi bowiem o problemy o podłożu psychologicznym zawodnika ''Kogutów''.

 

One to, zdaniem agenta Pawliuczenki, są główną przyczyną  ''niedyspozycji'' piłkarza. - Jego ostatnio słaba forma nie wynika z braku przygotowania, ale z problemów psychologicznych - tłumaczył piłkarza jego agent.

 

Ale tym razem to Rosjanina nie zdeprymowało paskudne, angielskie jedzenie, ani nawet ''złe kilometry'', dzielące go od rodzicielki i ukochanej Ojczyzny. To, zdaniem agenta Pawliuczenki, brak zaufania trenera, który, o zgrozo, wyżej od Romana ceni... Jermaina Defoe, Robbiego Keane'a czy Petera Crouch'a.

 

Dotknięty tym do żywego Rosjan postanowił zatem udowodnić trenerowi, jak bardzo niesprawiedliwą jest jego ocena i... gra jeszcze gorzej (co pokazał m.in. podczas spotkania z Evertonem).

 

Niestety więc, pomimo iż z całego serca życzymy Romanowi jak najlepiej, obawiamy się, że jesień, czy tym bardziej zima spędzona na Wyspach nie poprawią jego samopoczucia. Może zatem Bob Marley?

 

 

bint