Andre Agassi był narkomanem?

Tak wynikałoby z urywków jego wkrótce mającej się ukazać autobiografii, które przeciekły do mediów. Podobno Andre brał...metamfetaminę!

 

 

Dobrze, że nie wiedziałyśmy tego, kiedy rozgorączkowane śledziłyśmy w pieluchach poczynania bujnowłosego Amerykanina na korcie. Dzięki temu Andre pozostanie idolem z naszych lat cielęcych. Rany, jak my kochałyśmy ten pióropusz z włosia...

 

 

 

Nie pozostaje nam nic innego, jak Agassiemu haniebne zachowanie wybaczyć. W końcu nawet najwięksi sportowcy o najokazalszych fryzach (i z najładniejszymi oczętami w kolorze orzecha laskowego) są tylko ludźmi i popełniają błędy.  Jednocześnie błagamy - Wy nie róbcie tego w domu.

 

Biografię (bo w przedrostek ''auto-'' wiary raczej nie pokładamy), swoja drogą, kupimy na pewno.

 

olalla