Ruszyła NBA. Dlaczego trzeba kochać tę grę?

Wczoraj rozpoczął się nowy sezon zasadniczy słynnej amerykańskiej ligi koszykarskiej. Choć ani liga, ani występujące w niej ciacha nie cieszą się w naszej Ojczyźnie olbrzymią popularnością, to jednak każda szanująca się kobieta powinna wiedzieć, co w trawie na boiskach USA piszczy. A dlaczego?

 

 

1. Bo gra tam przepyszny kawał ciacha rodzimej produkcji - Marcin Gortat, polski Młot, niesamowicie fajny, hiperprzystojny, pracowity i uzdolniony koszykarz, który, na dodatek, nie ma oporów, by porozmawiać z różowymi redaktorkami.

 

 

2. Bo NBA, jak na profesjonalną ligę sportową przystało, w ciacha opływa: co można sprawdzić, między innymi, tutaj, tutaj, tutaj, tutaj i tutaj . My chyba i tak najbardziej lubimy patrzeć na Kobe Bryanta (o ile z pola widzenia zniknie tors Gortata o rozmiarach zbliżonych do powierzchni Niemiec).

 

 

 

3. Bo oprócz zabójczo przystojnych i fantastycznie strzelistych sportowców, NBA to także zbiór niezłych indywiduów, które może nie są obiektami mrocznego Ciach pożądania w sensie stricte, ale na pewno dodają kolorytu całemu sportowemu światkowi. Najciekawszych zobaczycie tu, tu i tu - my najlepiej zapamiętałyśmy jednak tego pana, niejakiego Dennisa Rodmana, wielkiego rozbójnika i fenomenalnego zbieracza, wielokrotnego mistrza z chicagowskimi Bykami i nie tylko:

 

 

4. Bo ciacha z NBA lubią trenować bez koszulek, a to argument nie do odparcia.

 

 

5. Bo koszykarze grający w USA są bardzo medialni, a przecież sport plus media to mieszanka, jaką niektóre różowe portale kochają najbardziej. Okładki kobiecych - i nie tylko - magazynów, reklama, film, telewizja , moda - one kochają gigantów spod kosza. Setki wpływających na masowe gusta wydawców i producentów nie mogą się mylić.

 

 

6. Wszystkie (lub prawie wszystkie) gwiazdy też kochają NBA. Jeśli zatem nie interesują Was spektakularne slam-dunki i popisowe alley-oopy, skoncentrujcie się na obserwowaniu trybun. Tam zawsze wypatrzy się kogoś sławnego.

 

7. Bo to właśnie w NBA  zabłysnęła gwiazda najlepszego koszykarza wszech czasów, Jego powietrzności Michaela Jordana, który latając pod koszami i na wzór bohaterów Matrix zawisając w powietrzu udowadniał, że prawo grawitacji może i tyczy się naszych rozdziawionych szczęk, ale nie jego.

 

 

8. Bo ciacha z NBA są bardzo wszechstronne i kochają, na przykład, piłkę nożną niemal tak bardzo, jak my. Wraz ze wszystkimi jej aspektami.

 

9. Dla meczów All-Star. Widowiska z oprawą, jakich nie mają żadne inne imprezy w żadnej innej dyscyplinie. I to bez znaczenia dla ligowych bądź międzynarodowych statystyk. To tak, jakby grę FIFA 2009 przenieść w rzeczywistość i kazać największym gwiazdom grać ze sobą (Realowi prawie się udało), ze szczególnym zwróceniem uwagi na przeróżne triki i atrakcyjnie strzelane gole. Tylko i wyłącznie dla uciechy publiczności.

 

10. BO MY KOCHAMY TĘ GRĘ.

 

 

A tak naprawdę, to jesteśmy zdania, że do niczego w tym wypadku przekonywać nie trzeba, bo urok i czar giga-chłopców oraz ich zagrań mówią same za siebie. Gdyby tylko nie trzeba było dla nich nocy zarywać...

 

olalla