Co Jenson Button kupi dziewczynie na urodziny?

I dlaczego sam pierze swój kombinezon. Odpowiedzi na te i inne nie cierpiące ani sekundy więcej zwłoki pytania znajdziecie poniżej.

 

 

Jenson Button pierze sam Jego team wprowadza oszczędności Brytyjska prasa ujawniła informację, jakoby Jenson Button miał sam uprać swój kombinezon startowy. Jego team podobno drastycznie tnie koszty. Brytyjska prasa ujawniła wstrząsającą informację, jakoby Jenson Button miał własnoręcznie uprać swój kombinezon startowy. Sam. A wszystko to z powodu kryzysu i drastycznego cięcia kosztów, jakie poczynił jego team w kończącym się sezonie. I to nie wszystko. Jenson Button musiał także wielokrotnie sam wyprać sobie skarpetki opłacił podróż samolotem na wyścigi, nie wspominając już o obniżeniu wynagrodzenia o 80 procent w porównaniu z rokiem ubiegłym. - Sam opłacałem loty, przez co często korzystałem z tanich linii. Ale to naprawdę nic takiego - wszyscy rezygnujemy z pewnych rzeczy gdy przychodzą ciężkie czasy - skomentował Jenson dodając, że nie zamierza przyłączyć się do teamu który będzie mu więcej płacił, bo zależy mu na tym by móc znów wygrywać wyścigi. Co nie zmienia faktu, że przystępując do negocjacji nowego kontraktu z Brawnem już nie będzie taki wspaniałomyślny i na pewno zażąda podwyżki. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy - należy mu się. A co należy się Jessice Jensonowej na jej zbliżająca się 25. urodziny? Na pewno, jak zapewnia kierowca, koncepcja tudzież cena prezentu nie zmieniła się tylko przez to, że obdarowujący jest teraz mistrzem świata. Co konkretnie zamierza nabyć wybrance serca, Jenson już nie chciał zdradzić. A wszystkie te historyjki kierowca opowiadał dziennikarzom i fanom na imprezie powitalnej w swoim ojczystym kraju.

Tak się składa, że jakoś  bardziej interesuje nas kombinezon Jensona Buttona niż jego dziewczyna. Wybaczcie. O co chodzi? Otóż brytyjska prasa ujawniła wstrząsającą  informację, jakoby Jenson Button miał własnoręcznie uprać swój kombinezon startowy. Sam. A wszystko to z powodu kryzysu i drastycznego cięcia kosztów, jakie poczynił jego team w kończącym się sezonie. I to nie wszystko. Jenson Button musiał także wielokrotnie sam wyprać sobie skarpetki opłacił podróż samolotem na wyścigi, nie wspominając już o obniżeniu wynagrodzenia o 80% w porównaniu z rokiem ubiegłym.

 

- Sam opłacałem loty przez co często korzystałem z tanich linii. Ale to naprawdę nic takiego - wszyscy rezygnujemy z pewnych rzeczy gdy przychodzą ciężkie czasy - skomentował Jenson dodając, że nie zamierza przyłączyć się do teamu który będzie mu więcej płacił, bo zależy mu na tym by móc znów wygrywać wyścigi. Co nie zmienia faktu, że przystępując do negocjacji nowego kontraktu z Brawnem już nie będzie taki wspaniałomyślny i na pewno zażąda podwyżki. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy - należy mu się.

 

A co należy się Jessice Jensonowej na jej zbliżająca się 25. urodziny? Na pewno, jak zapewnia kierowca, koncepcja tudzież cena prezentu nie zmieniła się tylko przez to, że obdarowujący jest teraz mistrzem świata. Co konkretnie zamierza nabyć wybrance serca, Jenson już nie chciał zdradzić. A wszystkie te historyjki kierowca opowiadał dziennikarzom i fanom na imprezie powitalnej w swoim ojczystym kraju. Opowieść urodzinową z całkiem zabawną puentą Jensona obejrzeć możecie poniżej.

 

 

Pozostawiamy Was pogrążone w fantazjach, że nasi chłopcy też talk wyglądają, tym samym się zajmują i z równym entuzjazmem będą nas obdarowywać upominkami.

 

ruby blue