Lech ogrywa wisłę, balonik strzela gola, i inne sensacje piłkarskiego weekendu

Po nadziejach, uniesieniach i rozczarowaniach reprezentacyjnych spotkań, pora na powrót do ligowej rzeczywistości, którą niech tylko ktoś ośmieli się nazwać "szarą", to...

 

 

... to my nazwiemy go ignorantem, dyletantem i prestidigitatorem. Nie było ani trochę szaro, było za to sensacyjnie, kolorowo, i wielobramkowo. Pora na przegląd weekendu w telegraficznym skrócie.

 

Sensacyjnie:

 

 

 

1. Chelsea przegrywa z Aston Villą. Skwitujemy to jedynie krótkim "buuu", i odpowiednim filmikiem:

 

 

 

 




Nie no, naprawdę bu. Nie to, żebyśmy nie lubiły Manchesteru, (dzięki potknięciu Chelsea na czele tabeli), ale po cichu liczyłyśmy na zmianę koloru dominującego w tym sezonie w Premiership...

 

 

 

 

2. Liverpool przegrywa z Sunderlandem, a balonik strzela gola:

 

 

 


The Hilarious Balloon Goal - Sunderland Vs Liverpool - Funny videos are here

 

 

 

Jednorazowo jesteśmy skłonne zaakceptować taki precedens, jednak na dłuższą metę stanowczo odmawiamy balonikom prawa do strzelania bramek, dopóki nie nauczą się zdejmować koszulek po golu.


 

 

 

3. Lech ogrywa Wisłę!

 

 

 

 

 

Czy to aby na pewno niespodzianka? Biorąc pod uwagę pozycję Lecha w tabeli, oraz to, że gra we Wronkach - tak. Biorąc pod uwagę jego waleczność, charakter i Roberta Lewandowskiego nie. Albo prawie nie.

 

 

Wielobramkowo:

 

 

1. Inter wygrywa 5:0 z Genoą - ach, cóż to był za mecz... okazuje się, że jednak istniej życie po Zlatanie, i jest to życie całkiem dobre, zwłaszcza, że Inter został liderem Serie A. Cieszymy się z uśmiechu Jose, ale jak się nad tym bliżej zastanowić, to wieje straszną nudą...

 

 

 

 

 

 

2. Real Madryt - Real Valladolid 4:2

 

 

 

 

 

 

Okazuje się także, iż istnieje życie bez Ronaldo i Kaki. Ten ostatni pojawił się co prawda w protokole meczowym, ale było to chyba jedyne miejsce, gdzie zaznaczył swoją obecność. Mimo nieobecności swoich transferowych hitów Królewscy zagrali świetny mecz i ma już tylko punkt straty do liderującej Barcelony. A co najważniejsze - udało się zrobić takie zdjęcie: