Formułowe podsumowania ciachowe: mamy mistrza!

I nie tylko, bo podczas pierwszych okrążeń Grand Prix działo się więcej niż przez nie jeden cały wyścig w tym sezonie.

 

 

Ciachowe podsumowanie F1 Podczas pierwszych okrążeń Grand Prix dużo się działo Dobra jazda i piąte miejsce w niedzielnym wyścigu rozstrzygnęły losy mistrzostwa F1 już przed ostatnim tegorocznym Grand Prix. Mistrzem został Jenson Button Śpiewać każdy może: Jenson Button. Nie każdy może być za to mistrzem Formuły 1. Dobra jazda i piąte miejsce w niedzielnym wyścigu rozstrzygnęły losy mistrzostwa już przed ostatnim tegorocznym Grand Prix. Nie ukrywamy, że nie wszystkie z nas są takim rezultatem jakoś szczególnie zachwycone. Te niektóre uważają, że Jenson jest kierowcą lekko mdłym i bezbarwnym. Ale za początek sezonu i niedzielny wyścig uznanie mu się należy. Za zdolności wokalne może mniej, ale nie o to przecież chodzi. Żeby wzruszeń było więcej, przytoczymy kilka cytatów z Buttona. "Chcę podziękować mojej rodzinie i mojej dziewczynie Jessice. Bardzo Cię kocham, to dla Ciebie" - zadedykował zwycięstwo ukochanej. Nie było jej z kierowcą, bo została w domu, żeby go nie dekoncentrować.Na pewno jest jeden pozytywny aspekty tryumfu Buttona. Sebastian Vettel wreszcie się ogoli. Rydwany ognia: Drogi Heikki Kovalainnenie, zwracamy się z uprzejmą prośbą o zaprzestanie prób podpalenia Kimiego Raikkonena w przyszłości. Uważaj na węża! Koszmar z ulicy wiązów: Rubens Barichello. A miało być tak pięknie. Zwycięstwo w domowym wyścigu, pozostanie w walce o mistrzowski tytuł, wiwatowanie kibiców, łzy żony, uśmiechy dzieci. Wszystko zepsuło się po pierwszym pit stopie, a dzieła zniszczenia dopełnił Lewis Hamilton, a jakże, uszkadzając oponę Rubensa przy manewrze wyprzedzania. Biedny Rubens. I Lewis, którego kibice Formuły na świecie już chyba nigdy nie polubią. Bohater ostatniej akcji: Robert Kubica. Nareszcie! Po sezonie, którego zło przekracza niemal możliwości poznawcze ludzkiego umysłu i teksty piosenek Behemotha, naszemu kierowcy i BMW Sauber przytrafiło się coś dobrego. Świetne tempo i drugie miejsce na pożegnanie. Szkoda tylko, że to wszystko w cieniu walczącego o punkty Ciułacza Jensona Buttona. Mark Webber i tak miał gorzej! Śpiewać każdy może: Jenson Button. Nie każdy może być za to mistrzem Formuły 1. Dobre jazda i piąte miejsce we wczorajszym wyścigu rozstrzygnęły losy mistrzostwa już przed ostatnim tegorocznym Grand Prix. Nie ukrywamy, że nie wszystkie z nas są takim rezultatem jakoś szczególnie zachwycone. Te niektóre uważają, że Jenson jest kierowcą lekko mdłym i bezbarwnym. Ale za początek sezonu i wczorajszy wyścig uznanie się należy. Za zdolności wokalne może mniej, ale nie o to przecież chodzi. Przypomnijmy sobie te, niech będzie, wzruszające chwile:

 

 

 

 

 

Żeby wzruszeń było więcej, przytoczymy kilka cytatów z Buttona. "Chcę podziękować mojej rodzinie i mojej dziewczynie Jessice. Bardzo Cię kocham, to dla Ciebie" - zadedykował zwycięstwo ukochanej. Nie było jej z kierowcą, bo została w domu, żeby go nie dekoncentrować.

 

 

Na pewno jest jeden pozytywny aspekty tryumfu Buttona. Sebastian Vettel wreszcie się ogoli.

 

 

Rydwany ognia: Drogi Heikki Kovalainnenie, zwracamy się z uprzejmą prośbą o zaprzestanie prób podpalenia Kimiego Raikkonena w przyszłości. Uważaj na węża.

 

 

 

 

 

Równie gorąco zrobiło się po incydencie z Jarno Trullim I Adrianem Sutilem. Nie odbierzcie mylnego wrażenia kto przy nim zawinił:

 

 

 

 
 

 

Nawiasem mówiąc, tak właśnie wyobrażamy sobie kłócących się Włocha z Niemcem.

 

 

Koszmar z ulicy wiązów: Rubens Barichello. A miało być tak pięknie. Zwycięstwo w domowym wyścigu, pozostanie w walce o mistrzowski tytuł, wiwaty kibiców, łzy żony, uśmiechy dzieci. Wszystko zepsuło się po pierwszym pit stopie, a działa zniszczenia dopełnił Lewis Hamilton, a jakże, uszkadzając oponę Rubensa przy manewrze wyprzedzania. Biedny Rubens. I Lewis, którego kibice Formuły na świecie już chyba nigdy nie polubią.

 

 

Bohater ostatniej akcji: Robert Kubica. Nareszcie! Po sezonie, którego zło przekracza niemal możliwości poznawcze ludzkiego umysłu i teksty piosenek Behemotha, naszemu kierowcy i BMW Sauber przytrafiło się coś dobrego. Świetne tempo i drugie miejsce, na otarcie łez, na pożegnanie. Szkoda tylko, że to wszystko w cieniu walczącego o punkty Ciułacza Jensona Buttona. Mark Webber i tak miał gorzej.

 

 

P.S. Widziałyście jak Felipe pięknie machał?

 

 

 

 

 

That's my boy!

 

 

ruby blue