Valencia vs. Barcelona - wielki mecz już dziś wieczorem!

Czy dzielni rycerze z Valencii pozbawieni (prawdopodobnie) swego Ojca Chrzestnego, są nieuchronnie skazani na oglądanie, jak Barcelona robi im ze stadionu Jesień Średniowiecza? Czy też może David (Villa, lub Silva) pokona w końcu Goliata i zatrzyma rozpędzoną, katalońską machinę? Jak obstawiacie? My wiemy tylko, że nawet gdyby chłopaki mieli stać nieruchomo przez całe 90 minut, i tak czeka nas wizualna uczta.

 

 

Choć na ów wielki pojedynek ostrzymy sobie pazurki od dawna, to niestety Złośliwy Los alias Okrutne Kontuzje robią wszystko, by nadpsuć nam przyjemność jego oglądania. Kontuzjowany jest Henry i David Villa ("może jednak zagra..." - wzniosły błagalnie swe piękne oczy ku niebu redaktorki serwisu ciacha.net), Zlatan jest świeżo po wyleczeniu drobnej kontuzji, a Messi jest zmęczony po heroicznych bojach eliminacyjnych Argentyny. Jakby jednak nie było - w końcu Valencia, to Valencia, a Barcelona, to Barcelona, liczymy więc na co najmniej cztery bramki. Albo pięć. Albo sześć, a co tam, w końcu to Valencia - Barcelona.

 

 

W oczekiwaniu na mecz przyjrzyjmy się więc najsilniejszym atutom obu stron:

 

 
1. Valencia:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

(tak, wiemy, iż Fernando gra teraz we Francji, ale nie mogłyśmy się oprzeć klacie sentymentom)

 

 

2. Barcelona:

 

 

 

 

(taaaak, Katalończycy jak zwykle przedkładają  piękno zbiorowej radości, nad powaby indywidualnej ciachowości...)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No i jak? W ciachach jest chyba rozkosznie nierozstrzygalny pat, a raczej remis, a jak będzie na boisku?