Zlatan rozbija się po klubach, czyli jak świętować brak awansu na Mundial

Jak wiecie, Szwedzi, podobnie jak Polacy odpuścili sobie przyszłoroczną wycieczkę do Afryki. podczas jednak gdy nasi z podkulonymi ogonami, drżąc z zimna rozpływali się w futbolowym niebycie, Szwedzi, pod wodzą Zlatana udali się na imprezę do sztokholmskich klubów.

 

 

Szwedzi żegnają Afrykę Czyli Zlatan i reszta rozbijają się po klubach Szwedzi nie awansowali na mundial w RPA. Piłkarze żegnali więc Afrykę i swojego trenera, tańcząc i pijąc do późnej nocy w sztokholmskim klubie Szwedzi podobnie jak Polacy odpuścili sobie przyszłoroczną wycieczkę do Afryki. podczas jednak gdy nasi z podkulonymi ogonami, drżąc z zimna, rozpływali się w futbolowym niebycie, Szwedzi pod wodzą Zlatana udali się na imprezę do sztokholmskich klubów. Pożegnanie z Afryką było dla Szwedów jednocześnie pożegnaniem ich dotychczasowego trenera Larsa Lagerbacka, którego przecież nie można było odprawić bez stosownej odprawy (swoją drogą - wyobrażacie sobie Leo brylującego na densflorze? A Stefana?). Zabawa trwałą do późnej nocy, piłkarze królowali na parkietach i przy barach, a my nie możemy darować Zlatanowi, że nie uprzedził nas wcześniej o planowanej imprezie. Oczywiście postawa graczy Trzech Koron wzbudziła wiele kontrowersji w narodzie - jak miło pomyśleć, że inni też są niezadowoleni ze swoich kopaczy - i zewsząd posypały się na Ibrę i kolegów głosy krytyki. My się do nich nie przyłączamy, doskonale wiemy bowiem, iż można nie tylko pić na smutno, ale także imprezować na smutno - taka zabawa jest jeszcze gorsza niż brak zabawy, dlatego trochę żałujemy, iż nie zafundowali jej sobie nasi reprezentanci. Nie to, żebyśmy życzyły im kaca-giganta albo chciały wcielić się w małych, różowych paparazzich, ale skoro ideał już dawno sięgnął bruku....

Pożegnanie z Afryką było dla Szwedów jednocześnie pożegnaniem ich dotychczasowego trenera Larsa Lagerbacka, którego przecież nie można było odprawić bez stosownej odprawy (swoją drogą - wyobrażacie sobie Leo brylującego na densflorze? A Stefana?). Zabawa trwałą do późnej nocy, piłkarze królowali na parkietach  i przy barach, a my nie możemy darować Zlatanowi, że nie uprzedził nas wcześniej o planowanej imprezie.

 

 

 

 

Oczywiście postawa graczy Trzech Koron wzbudziła wiele kontrowersji w narodzie - jak miło pomyśleć, że inni też są niezadowoleni ze swoich kopaczy - i zewsząd posypały się na Ibrę i kolegów głosy krytyki. My się do nich nie przyłączamy, doskonale wiemy bowiem, iż można nie tylko pić na smutno, ale także imprezować na smutno - z widmem dekadencji unoszącym się w powietrzu, w atmosferze późnego Cesarstwa Rzymskiego, w przejmującym poczuciu incydentalności, przemijalności i absurdu egzystencji... taka zabawa jest jeszcze gorsza niż brak zabawy, dlatego trochę żałujemy, iż nie zafundowali jej sobie nasi reprezentanci - nie to, żebyśmy życzyły im kaca giganta, albo chciały wcielić się w małych, różowych paparazzi, ale skoro ideał już dawno sięgnął bruku....