Szwecja, Czechy, Chorwacja też nigdzie nie pojadą - podsumowanie reprezentacyjnej środy w Europie

Nie tylko Polska żegna się z mundialem i choć dalekie jesteśmy od radości z cudzego nieszczęścia - pocieszająca jest świadomość, że nie jesteśmy sami we wszechświecie.

 

 

Bo oprócz tego, że prawdopodobnie w innych galaktykach istnieją nieznane nam formy życia i nieodkryte cywilizacje, to nawet na naszej starej, dobrej kuli ziemskiej Biało-Czerwoni znajdą towarzyszy niedoli. Pogrążeni w otchłani rozpaczy, w głębiach mogą spotkać:

 

* Szwedów, którzy mimo że wygrali wczoraj z Albanią 4:1, bilans wcześniejszych zwycięstw i porażek mieli na tyle niekorzystny, że żadne popisy Zlatana nie były w stanie zagwarantować afrykańskich popisów Zlatana. Dobrze, że ekipa i tak grała bez Ljungberga - inaczej już doprawdy pochlastałybyśmy się z rozpaczy;

 

*Czechów - i oni nie mogli raczej liczyć na żadne cuda, bo do ich awansu potrzebna była wygrana San Marino ze Słowenią, co było mniej prawdopodobne nawet niż zamiecie śnieżne w Polsce w połowie października. Szkoda Barosa i szkoda Jankulovskiego, który zapowiedział, że w reprezentacji swojego kraju nigdy już nie zagra. I nie da się ukryć, że to nie ta czeska potęga piłkarska, jaką pamiętamy z onegdaj;

 

* Chorwatów - z piłkarskich niebios spadli na samo dno futbolowego piekła. tak to się najwyraźniej kończy, jeśli ktoś zalezie za skórę Anglikom - zemsta, podawana na chłodno  i w dużych porcjach, na pewno smakuje wyśmienicie.

 

* Rumunów i Bułgarów - ze zdecydowanie większym od Polaków potencjałem, a jednak  bez szans na mundial. Chyba jednak lepiej odpaść po starciach w silnej grupie niż skompromitować  się w słabej.

 

* San Marino, Maltę, Andorę i innych braci mniejszych, ale zarazem godnych towarzyszy.

 

Jeśli jednak z naszego zimnego i mrocznego kąta na dnie futbolowej wszechrzeczy spojrzymy w górę okaże się, że tuż nad nami umiejscowili się:

 

* Francuzi - będą baraże. Hura! Zara, zaraz: nazwiska Anelka, Henry, Malouda, Benzema, Ribery i baraże? O nieeeeeeeeeeee! Wstyd! (wczoraj jednak wygrali)

 

* Portugalczycy - baraże i to z trudem. I nie ma co zwalać na nieobecność kontuzjowanego Cristiano, bo bez niego akurat ekipa narodowa wygrywa sporo, jeśli nie wszystko.

 

* Słoweńcy, którzy ewidentnie nie złożyli odpowiednich propozycji i nie zmotywowali wystarczająco Mariusza Lewandowskiego.

 

* Rosjanie, którzy swój ostatni mecz - z Azerbejdżanem - jakby olali (remis 1:1) i jakby nie mogą być pewni przyszłości

 

* Ukraińcy - przepiękna wczorajsza wygrana z Andorą, przepiękna forma Szewczenki i przepiękne tego samego Szewczenki złote włosy. Czego chcieć więcej? Życzymypodobnej siły rozpędu w barażach.

 

* Irlandczycy  - Keane i reszta w sumie ni nas ziębią, ani grzeją. Im i tak zawsze zielono.

 

* Bośniacy - przegrali wczoraj z idącą jak burza Hiszpanią 2:5, ale i tak o finały MŚ zagrają.Cenimy waleczność, większych szans jednak nie wróżymy.

 

* Grecy - drużna jakaś taka nijaka, ale i tak zawsze i na ich wyjdzie, i jakieś mistrzostwo się czasem trafi.

 

 

Oto już komplet barażowców. Jeśli pognębiony polski kibic wytęży wzroki i wszystkie inne zmysły, to może poczuje dobiegające z przeciwległego bieguna sygnały od Hiszpanów, Włochów, Anglików,Niemców,Słowaków, Szwajcarów, Serbów i Duńczyków, zwanych zbiorczo ''Zwycięzcami Swoich Grup''. Ale od nich pognębionego polskiego kibica dzieli spory dystans. Może pora zmienić obiekty kibicowania?