Na dobry początek dnia: zapomnij o niedolach z Nanim

Ktoś musi płakać, żeby śmiać się mógł ktoś. I skakać.

 

 

Na szczęście to nie my skokami Naniego zostaliśmy pogrążeni (ani nawet nie kopniakami Gancarczyka, bo nasza klęska już i tak dawno była przesądzona), tym milej więc się patrzy na wybuchy czystej, sportowej radości. Takiej, jakiej rodzima piłka nożna nie dała nam już bardzo dawno.

 

No ale zgodnie z apelem w tytule - zapomnijmy o troskach, cieszmy się barażami seksownych Portugalczyków i Francuzów, awansem maleńkich Szwajcarów, ostateczną wygraną z Cyprem Włochów, golami odrodzonego Andrieja Szewczenki. Teraz takie aspekty będą stanowiły główną oś naszego zainteresowania.