Sport.pl

Do boju Polsko! - czyli ostatni taki tekst na następne dwa lata

Zatem jakkolwiek nie byłybyśmy zniechęcone, rozczarowane, zniesmaczone, rozgoryczone, pozbawione wiary, nadziei i miłości - dziś wieczorem damy z siebie wszystko jeśli chodzi o aktywne wspieranie biało - czerwonych. Do ostatniego tchu, choćby miało nas to kosztować wylanie małego jeziorka łez, zjedzenie szkodliwych dla zdrowia tipsów, czy utratę przytomności spowodowaną odurzeniem alkoholowym - wypijemy z Wami chłopcy ten kielich goryczy. Do dna.

 

 

Może jednak nie być aż tak źle (ach, te nasze różowe okulary), bowiem chłopcy w biało - czerwonych trykotach zaserwują nam dziś wieczorem polską specjalność - czyli mecz o honor. I choć od kilku lat mecze o honor wychodzą nam coraz gorzej - na Mundialu 2002 było jeszcze 3:1 z USA, w 2006 roku już tylko 2:1 i to z Kostaryką, a na Euro 2008... no, same pamiętacie jak było na Euro 2008, teraz zaś tradycyjny mecz o honor rozgrywamy na zakończenie eliminacji, nie kwalifikując się nawet na wielką imprezę.

 

 

Tak czy inaczej, bez względu na to, czy chłopaki zafundują nam wzruszające widowisko i wkręcą Słowaków w murawę (naprawdę to napisałyśmy?), czy też, jak to mają ostatnio w zwyczaju, przyjmą na klatę (czy raczej inną część ciała) jakąś trójkę albo czwórkę w plecy - będziemy z nimi od pierwszej do ostatniej minuty - a potem będziemy miały duuuuuuuuuuuuużo czasu na odpoczynek od polskiej piłki reprezentacyjnej.

 

 

 

Co więc należy czynić podczas tego ostatniego boju?

 

 

Po pierwsze: ładnie śpiewać hymn. Nie tak:

 

 

 

 

 

I raczej nie tak:

 

 

 

 

 

 

Po drugie: odpowiednio się ubrać. Nie tak - bo zmarzniecie:

 

 

 

 

Proponujemy raczej ciepły biało - czerwony sweter i szalik. Od pokazywania ciała są dzisiaj panowie na boisku.

 

 

Po trzecie: należy zaopatrzyć się z zestaw obowiązkowy - w końcu to polski wieczór:

 

 

 

 

 

 

Dobra, bez przesady z tą polskością - nie zapominajmy, że jesteśmy przede wszystkim kruchymi kobietkami potrzebującymi dużo glukozy w tak nerwowym czasie:

 

 

 

 

 

Po czwarte: delektujmy się urodą polskich piłkarzy. To, co prawda, tylko nieznacznie łatwiejsze niż delektowanie się ich grą, ale... ten jeden wieczór....

 

 

Nawet Mariusz Lewandowski ma zdjęcia, na których dopatrzeć się można czegoś BARDZO ładnego:

 

 

 

Z kolei na zdjęciach uroczego z natury Ludo Obraniaka można zaobserwować pewne niepokojące, bynajmniej nieciachowe zjawiska....

 

 

 

Po piąte: po każdym (o jakże ewentualnym!) golu dla Polaków należy się cieszyć co najmniej tak, jakby był to gol na wagę mistrzostwa świata:

 

 

 

 

 

 

 
 
 
a po każdym straconym - wściekać się, wyć ze złości, walić głową w ścianę i płakać, jakby to był pierwszy stracony gol Polaków widziany Waszymi oczami (co jest możliwe tylko wtedy, jeśli urodziłyście się wczoraj)

 

 

 



Po szóste: absolutnie ignorujemy fakt, iż grający dla Słowacji Jano Mucha to niezłe ciacho:

 

 

 

 

Możemy się natomiast do woli naigrywać z dziwnej fryzury Marka Hamsika:

 

 

 

 

 

Po siódme: jeśli by się okazało, iż mecz będzie jest okropnie nudny i już całkiem nie do zniesienia - umilamy sobie czas w najbardziej ciachowy z możliwych sposobów:

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
Po ósme: Mimo wszystko jednak zdzieramy gardło, zaciskamy kciuki, śpiewamy, tańczymy krzyczymy - w końcu następny mecz Polaków o punkty trafi się nam, gdy będziemy już stare i brzydkie. O takie:
 

 

 

Więcej o: