Ostatnie tchnienia Safina...

Tak, o jego losach będziemy pisać przy okazji niemal każdego pojedynczego występu Rosjanina. W końcu nie zostało ich już tak wiele do końca 2009 roku, kiedy to Marat zapowiedział zakończenie kariery.

 

 

Oprócz powyższych fotografii, pochodzących ze wczorajszego meczu rozgrywanego w ramach turnieju w Szanghaju, gdzie Maracik trafił z dziką kartą i pokonał chińskiej narodowości oponenta, Gonga Maoxina 6-4, 6-4, mamy dla Was jeszcze inne - z półfinału China Open, kiedy to Safin grał przeciw Nadalowi. Aż nas ścisnęło w dołku na widok zaszklonych łzami wzruszenia (!!!) oczu naszego ulubieńca. Przemijanie, upływ czasu, koniec wszechrzeczy - oto pojęcia, które są nam coraz bliższe ostatnio.

 

 

 

A Nadalowi i Safinowi grało się razem chyba dość przyjemnie, bo nie sposób nie zauważyć  rozpromienionych uśmiechów po zakończeniu partii:

 

 

 

...i czułych gestów (być na miejscu Rafy - bezcenne)

 

 

Hiszpan także wypowiedział wiele miłych słów pod adresem tego najwspanialszego ze wszystkich Rosjan (możecie mówić: ''Lenin!'', możecie mówić: ''Czajkowski'', ale my wiemy swoje): - Cieszę się, że China Open zakończył się dla niego właśnie w ten sposób. To też jest dobre dla tenisa w ogóle. Marat był bardzo ważny dla naszej dyscypliny, dla fanów, wszyscy będziemy za nim bardzo tęsknić.

 

Chińczycy - na pożegnanie dali Rosjaninowi pamiątkową pieczęć z jego imieniem na niej wygrawerowanym - też. A my przede wszystkim - a dałybyśmy mu wszystko (także rodzinę i dzieci, nad zdobyciem których Marat - jak zapowiadał - ma nadzieję po zakończeniu przygody z tenisem ''popracować''). Czarne chmury nad naszymi głowami to dziś nie tylko wynik przeklętej jesiennej pogody.

 

Lubiących wzruszenia informujemy, że więcej zobaczycie tutaj.

 

olalla