Nowa profesja Ronaldinho

Niestety, z piłką nożną ma ona niewiele wspólnego.

 

 

Nowa profesja Ronaldinho Niestety, z piłką nożną ma ona niewiele wspólnego Ronaldinho robi to, co sprawia mu większą przyjemność niż piłka - gra na bębnach. W ten sposób paryskim barze bawił się przed jednym z mediolańskich meczów Niestety nowe zajęcie z piłką nożną ma niewiele wspólnego. Choć oczywiście jedno czasami może następować po drugim, czyli tańce, hulanki i swawole po dobrym meczu, to jednak my - jako do niedawna kibicki polskiej reprezentacji - dawno już straciłyśmy nadzieję w połączenie tych dwóch rzeczy. Znacznie bowiem częściej mamy do czynienia z kolejnością i zależnością odwrotnymi, czyli im lepsza zabawa, tym gorsza później gra. Tak niestety - jak sugerowały niektóre media - bywało z naszą reprezentacją, tak też jest z Ronaldihno. Nie zaprzątając sobie zatem głowy możliwością powrotu Beckhama do Milanu, kiepską grą własnego klubu czy swoją gasnącą formą, Brazylijczyk robi to, co sprawia mu zdecydowanie większą przyjemność niż gra w piłkę - gra na bębnach. Ronaldinho w paryskim barze bawił się z przyjaciółmi przed jednym z ważnych mediolańskich meczów. A my musimy przyznać, że gra na bębnach idzie mu całkiem nieźle, może nawet lepiej niż na boisku. Choć więc same z przyjemnością udałybyśmy się na taka imprezę, to pomne kiepskich występów Brazylijczyka, wolałybyśmy oglądać go na treningach zamiast bawiącego się w klubie. Chyba, że Ronaldihno naprawdę rozważa zmianę zawodu i stworzenie własnego zespołu?

Bo choć  oczywiście jedno czasami może następować po drugim, czyli tańce, hulanki i swawole po dobrym meczu, to  jednak my - jako do niedawna kibicki polskiej reprezentacji - dawno już straciłyśmy nadzieję w połączenie tych dwóch rzeczy. Znacznie bowiem częściej mamy do czynienia z kolejnością i zależnością  dokładnie odwrotnymi - czyli  im lepsza zabawa, tym gorsza później gra. Tak niestety - jak sugerowały niektóre media - bywało z naszą reprezentacją, tak też jest z Ronaldihno. Nie zaprzątając sobie zatem głowy możliwością powrotu Beckhama do Milanu (nie?!!!), kiepską grą własnego klubu, czy, tym bardziej, swoją gasnącą formą, Brazylijczyk robi to, co sprawia mu zdecydowanie większą przyjemność, niż gra w piłkę - gra na bębnach. A my musimy przyznać, że idzie mu całkiem nieźle, może nawet lepiej niż na boisku (przynajmniej na to wskazuje filmik nakręcony w jednym z paryskich barów, w którym Ronaldihno bawił się z przyjaciółmi przed jednym z ważnych mediolańskich meczów).

 


 


Choć  więc same z przyjemnością udałybyśmy się na taka imprezę (zwłaszcza w tak pochmurny poniedziałek), to pomne kiepskich występów Brazylijczyka, wolałybyśmy oglądać go na treningach, niż bawiącego się w klubie. Chyba, że Ronaldihno naprawdę rozważa zmianę zawodu i stworzenie własnego zespołu? Poznawszy zdolności ewentualnych partnerów powinien się nad tym poważnie zastanowić.

 

bint