Jesienne porządki w Mediolanie

Od kiedy w ową pamiętną, nieszczęsną środę Milan poniósł druzgocącą porażkę w Lidze Mistrzów z FC Zurich, którą jednocześnie potwierdził poziom swojej "formy" z obecnego sezonu, nie ustają krytyczne głosy. Kibice są wściekli, prasa zbulwersowana, Ciacha załamane, a wokół klubu panuje nieustający bałagan. No i chyba wreszcie nadszedł czas, by go posprzątać.

 

 

Jednym z lepszych pomysłów, by opanować ten chaos, wydaje się natychmiastowa zmiana trenera. Jeżeli w tej sprawie nie przemawiają do Was wyniki, niech przemówi fakt, iż mimo swojego całego włoskiego uroku, Leonardo wciąż twierdzi, że Ronaldinho potrafi grać na wysokim poziomie (raczej imprezować - być może rozrywki Brazylijczyka tuż przed meczem ze szwajcarską drużyną były jednym z powodów porażki czerwono-czarnych pasów z Zurychem), a liderem całego zespołu jest - uwaga, trzymajcie się mocno krzeseł - Pato! Przepraszamy bardzo, ale czy on naprawdę myśli, że zgraja trzydziestokilkuletnich, doświadczonych przystojniaków, będzie słuchała słodkiego, ale zaledwie dwudziestoletniego "Kaczorka"? Nie sądzimy.

 

Niestety, Leonardo ani w głowie rezygnacja z tego stanowiska, co się zresztą dziwić: gdyby nie interwencja Silvio Berlusconiego, przystojny szkoleniowiec nie miałby nawet papierów uprawniających do trenowania zespołu na tym poziomie, no i gdzie indziej znalazłby szansę na regularne pojawianie się na łamach Ciach? Władze Milanu jednak nic sobie z tego nie robią, jak szybko go zatrudniły, tak szybko mogą go zwolnić. Kandydatów zastępczych już zresztą z powodzeniem szukają. Mówi się przede wszystkim o Luciano Spallettim, byłym trenerze Romy, jak również, co nam osobiście się znacznie bardziej podoba, o Marco van Bastenie. I jego idealnie skrojonych garniturach, niesamowicie pociągającym i seksownym chłodzie oraz przepięknych oczętach. 

 

Ratunkiem Rossonerich w tym smutnym kryzysie może okazać się również hucznie zapowiadany i gorąco przez nas oczekiwany powrót Becksa na San Siro. David podobno doszedł już w tej sprawie do porozumienia z klubem z Mediolanu, jednak wciąż jeszcze rozmawia z LA Galaxy. Powinnyśmy jednak być dobrej myśli - nasz ulubieniec będzie walczył o to do ostatniego tchu, to jest pewne, wszak Fabio Capello postawił mu warunek, że jeśli tylko chce się znaleźć w kadrze na Mistrzostwa Świata w RPA (a z tego co wiemy, bardzo, bardzo, bardzo chce), to musi grać w europejskim klubie. I domyślamy się, że pod tym pojęciem, nie kryje się, niestety, klub FC Ciacha. Jeśli zatem wszystkim wyżej wymienionym dopisze szczęście, Beckham już w listopadzie rozpocznie treningi z nową-starą drużyną. Yes! yes! yes!

 

Co by się jednak stać nie miało (sir Alex musi objąć posadę trenera, Totti zostanie nowym zawodnikiem i kapitanem, a Ciacha zastąpią Silvio Berlusconiego na posadzie prezesa) nie chcemy już nigdy oglądać Milanu w tym stanie. Milanu upokarzanego przez kopciuszka z Zurychu. Inaczej nie tylko nam, ale i oglądającemu to w domowym zaciszu Paolo Maldiniemu serce pęknie z żalu. A tego chyba nikt z nas by nie chciał.  

 

Marina