Na dobry początek dnia: Martin Palermo radosny

Po ekscytującym weekendzie za sprawa naszych dziewcząt, na Ciachach wszystko wraca na odpowiednie miejsce.

 

 

Radosny Martin Palermo W niedzielę Martina Palermo nie opuszczało szczęście W niedzielę Martina Palermo nie opuszczało szczęście - w meczu przeciw Velez Sarfield strzelił głową z 40 m decydującego gola. Była to 200. bramka w karierze Po ekscytującym weekendzie za sprawa naszych dziewcząt, na Ciachach wszystko wraca do normy. Jak zapewne z niepokojem zauważyłyście, pierwiastek kobiecy w naszym serwisie ostatnio bardzo się rozpanoszył - z czego zresztą się cieszymy niezmiernie, pisanie o wyczynach ''Brązetek'' to nawet dla nas była czysta przyjemność. Ale co męskie torsy to męskie torsy. A zatem wspomagamy się piersią radosną Martina Palermo, gracza argentyńskiego Boca Juniors. Być może pamiętacie, że Palermo, kapitan jednej z najlepszych drużyn w swoim kraju i członek kadry narodowej, farbowany blond przystojniak wdzięku pełen, to zarazem jeden z największych pechowców sportu (z różnych przyczyn). W niedzielę jednak Martina ani na chwilę nie opuszczało szczęście - w meczu przeciwko Velez Sarfield Argentyńczyk strzelił jednego, decydującego gola (200. w karierze, głową i z 40 metrów), a jego ekipa odniosła ostatecznie zwycięstwo 3:2. Dzięki panu Palermo i my czujemy się szczęściarami.

Jak zapewne z niepokojem zauważyłyście, pierwiastek kobiecy w naszym serwisie ostatnio bardzo się rozpanoszył - z czego zresztą się cieszymy niezmiernie, o wyczynach ''Brązetek'' pisać to nawet dla nas była czysta przyjemność (jeszcze raz wyrażamy dumę, podziw i gratulujemy). Niemniej, zaczął się nowy tydzień, a w poniedziałek rano niełatwo jest ruszyć z kopyta bez odpowiedniego wspomagania męskiego torsu. A zatem wspomagamy - piersią radosną Martina Palermo, gracza argentyńskiego Boca Juniors.

 

Być może pamiętacie, że Palermo, kapitan jednej z najlepszych drużyn w swoim kraju i członek kadry narodowej, farbowany blond przystojniak wdzięku pełen,  to zarazem jeden z największych pechowców sportu (z różnych przyczyn). Wczoraj jednak Martina ani na chwilę nie opuszczało szczęście - w meczu przeciwko Velez Sarfield Argentyńczyk strzelił jednego, decydującego gola (200. w karierze, głową i z 40 metrów), a jego ekipa odniosła ostatecznie zwycięstwo 3:2.

 

 

 

 

Dzięki panu Palermo i my czujemy się dziś szczęściarami. I to pomimo tego, że niezależnie od naszych gorliwych modlitw, nikt jeszcze nie zniósł poniedziałków.