Mamy nowego Torresa!

Nazywa się Keko, jest Hiszpanem, gra w Atletico Madryt i wygląda jak Nando. Różnice? Pozorny brak, sytuacja realna: podobno chcą go w Arsenalu.(Bonus: wywiad z El Nino)

 

 

Mamy nowego Torresa! Nazywa się Keko, jest Hiszpanem, gra w Atletico Madryt i wygląda jak Nando Nazywa się Keko, ma 17 lat, jest Hiszpanem, gra w Atletico Madryt i wygląda jak Torres. Różnice? Pozorny brak. I podobno chcą go w Arsenalu Nazywa się Keko, jest Hiszpanem, gra w Atletico Madryt i wygląda jak Nando. Różnice? Pozorny brak, sytuacja realna: podobno chcą go w Arsenalu . Do listy rozbieżności można by też dodać wiek: Keko ma zaledwie 17 lat - ale w końcu Torresik tez kiedyś był młody. Tyle że jako siedemnastolatek nasz naczelny piegus (ha! kolejna odmienna cecha) zdołał już sobie wyrobić całkiem silną markę, a Keko dopiero delikatnie zaznacza swoja obecność w futbolu. Cieszymy się jednak, że pojawia się następca ulubieńca milionów, najpiękniejszego wielbiciela pasemek, jakiego ziemia wydała. Być może Keko zdejmie ciężar popularności ze spracowanych barków głowy rodziny i naczelnego obiektu westchnień Ciach i innych kobiet. Raczej nie pomoże na boisku, ale poza - dałby radę jak najbardziej. Ileż w końcu można na jednego faceta patrzeć. Jest tylko jeden problem: jeśli będziecie miały brudne ekrany komputerów, znów zobaczycie Torresa. Oni są prawie identyczni. PS. ''Prawie'' robi wielka różnicę.

Do listy rozbieżności można by też dodać wiek: Keko ma zaledwie 17 lat - ale w końcu Torresik tez kiedyś był młody. Tyle że jako siedemnastolatek nasz naczelny piegus (ha! kolejna odmienna cecha) zdołał już sobie wyrobić całkiem silną markę, a widoczny na głównym  zdjęciu Keko (tak, to nie Torres) dopiero delikatnie zaznacza swoja obecność w futbolu. Dowód? Praktyczna nieobecność w Google Grafice;)

 

Cieszymy się jednak, że pojawia się następca ulubieńca milionów, najpiękniejszego  wielbiciela pasemek, jakiego ziemia wydała. Być może Keko zdejmie ciężar popularności ze spracowanych barków głowy rodziny i naczelnego obiektu westchnień Ciach i innych kobiet. Raczej nie pomoże na boisku, ale poza - dałby radę jak najbardziej. Ileż w końcu można na jednego faceta wszechobecnego patrzeć.

 

Jest tylko jeden problem: jeśli będziecie miały brudne ekrany komputerów, znów zobaczycie tego jednego faceta wszechobecnego. Oni są prawie identyczni.

 

PS. ''Prawie'' robi wielka - kolejną - różnicę, co można zaobserwować na poniższym filmie: