Sport.pl

Jak powinien wyglądać mecz Legia - Lech?

Miałyśmy pisać o galaktycznym pojedynku, świętej wojnie, klasyku po polsku, kosmicznym starciu, bitwie o honor, sławę i dominacje w Ekstraklasie, czyli generalnie czymś w tym stylu. Ponieważ jednak dwa ostatnie pojedynki legijno - lechickie zakończyły się remisami (0:0, 1:1), postanowiłyśmy tym razem się nie napinać, i zawczasu przygotować kilka postulatów i dobrych rad dla chłopaków.

 

 

Zauważyłyśmy już jakiś czas temu pewną prawidłowość (piłkarską wersję Prawa Murphy'ego?) - mianowicie im bardziej hitowo zapowiada się spotkanie, im większe gwiazdy biorą w nim udział i im wiecej mają sobie do udowodnienia - tym bardziej wzrasta ryzyko bezbramkowego remisu (patrz: ostatni mecz Inter - Barcelona).

 

 

Ponieważ zaś absolutnie dosyć mamy bezbramkowych remisów, oto ultymatywna lista naszych ciachowych postulatów, których spełnienie zapewni wszystkim kibicom niezapomniane, piłkarskie widowisko.

 

 

Po pierwsze: żadnych bezbramkowych remisów. Najlepiej żeby cyfra "0" w ogóle nie pojawiła się w końcowym wyniku, chyba, że poprzedzona jakąś jedynką z przodu.

 

 

Po drugie: Generalnie najlepiej, aby chłopcy brali przykład z takich meczów:




 

 

 

Albo takich:

 

 

 

 

 

 

Po trzecie: żeby zadowolić w zupełności wizualne apetyty ciach w przerwie, zamiast cheerleaderek (sorry, dziewczyny) występować powinni cheerleaderzy:

 

 

 

 

 

 
Po czwarte: gola dla Lecha powinien zdobyć Robert Lewandowski - masz na to ochotę, co Robert?





... a dla Legii - Marcin Mięciel - dawno nie miałyśmy w Legii takiego amanta:
 
 
 



...choć w sumie fajnie byłoby też zobaczyć cieszynkę Takesura Chinyamy...






 
 
Po piąte: goli musi paść co najmniej cztery. A najlepiej pięć. Albo sześć, co sobie będziemy żałować.
 
 
 
Po szóste: żadnych karnych z kapelusza (najlepiej w ogóle żadnych karnych), bramek ze spalonych, nieodgwizdanych fauli i tym podobnych sędziowskich pomyłek - nie chcemy przez następne pół roku słyszeć "a Legia wygrała po ściemnionym karnym", albo "Lech strzelił ze spalonego".
 
 
 
 
A skoro już jesteśmy przy sędziach - najlepiej, żeby główny arbiter wyglądał jakoś tak:
 
 
 





ale nie robił tak:



 
 
 
 
Po siódme: jeszcze więcej emocji - może na przykład fan (albo fanka?) strzelający karnego?
 
 
 
 



Albo jakieś sympatyczne zwierzątko na boisku?
 





 
 
 
Po ósme: Trenerzy w swoich najlepszych, wyjściowych garniturach. Mile widziane płaszcze i szaliki:
 
 
 
 
 

 
 
 
 


 
 
Po dziewiąte: pomeczowa wymiana koszulek jest OBOWIĄZKOWA. OBOWIĄZKOWA - zrozumiano? Bierzcie przykład z kolegów z zachodnich lig:


 
 
 
 



 
 
 
Po dziesiąte: skoro już mowa o braniu przykładu z piłkarzy Europy Zachodniej - a wiadomo, iż Premiership jest najlepszą z lig - naprawdę nie obrazimy się jeśli chłopaki potraktują nas tak, jak Frank Lampard traktuje swoje fanki ....


 
 

 

Więcej o: