Fatalne fryzury: Kimi Raikkonen bez czapy!

Nie jest dobrze. Jest wręcz bardzo niedobrze.

 

 

Od kiedy Kimi zapuścił swoja blond czuprynę, a spod okropnej (nie bójmy się tego słowa) czapki z daszkiem zaczęły coraz śmielej wypływać na światło dzienne niesforne kosmyki,  zaczęłyśmy podejrzewać, że coś może być nie tak. Teraz mamy już stuprocentową pewność: to, co rosło i pęczniało pod kaszkietem kierowcy Ferrari to bynajmniej nie boskie pukle, a wręcz przeciwnie: raczej nędzne strąki. Do tego - z trudem nam owo słowo przechodzi przez gardło - przetłuszczone!

 

Jakie mogą być przyczyny takiego stanu rzeczy?

 

1. Kimi znalazł zimą biednego wróbelka ze złamaną nóżką i zamiast w gnieździe, postanowił umościć go w swojej czuprynie.

 

2. Kimi chce zostać modelem  włosów na targach fryzjerskich.

 

3. Kimi uwielbia, kiedy jego bujne pukle niesfornie targa ciepły, jesienny wiatr.

 

4. Kimi lubi bawić się w chowanego na polu  - włosy są elementem kamuflażu, gdy kryje się za stogiem siana.

 

5. Kimi planuje rzucić wyścigi zając się perukarstwem - w swoich ręcznie wykonywanych arcydziełach używa jednak tylko naturalnego włosia.

 

6. Kimi  pozazdrościł Fernando Torresowi. Następny krok - hodowla sztucznych piegów.

 

7. Kimi  miał amnezję i myśli, że jest Paris Hilton.

 

Wytłumaczeń katastrofalnego stanu rzeczy, ale wyłącznie w ten absurdalny deseń, możemy znaleźć tysiące (do czego i Was serdecznie namawiamy - wspaniała zabawa i dobre ćwiczenie dla wyobraźni). Logicznych przyczyn jednak podać nie potrafimy.

 

Kimi, biegiem do fryzjera!

 

 olalla