Z cyklu: Mam Talent - Sergio Aguero

Bo Lionel Messi nie przyjaźni się z byle kim.

 

 

Od zawsze wiedziałyśmy, że ten chłopak jest obdarzony iskrą bożą (czy ktoś z takim czarującym uśmiechem i błyskiem w oku mógłby być jej pozbawiony?). Od dawna zdawałyśmy sobie też sprawę, że mimo tak młodego wieku posiada wszystko, co ktokolwiek kiedykolwiek życzyłby sobie (choć żony według nas mógłby jednak nie) mieć. Niemniej jednak, aż do dziś nie zdawałyśmy sobie sprawy, że jest ich aż tak wiele i że zrobią na nas aż tak piorunujące wrażenie. Panie i Panowie, oto Sergio Aguero i wszystkie jego (przynajmniej te nam znane) talenty.

 

I. Piłka nożna. Atletico Madryt to być może nie Real ani Barcelona, ale mimo wszystko umiejętności gry w piłkę Sergio odmówić nie możemy. Odkąd skończył 15 lat i zaadoptowała go argentyńska pierwsza liga, cały świat zachwyca się jego dryblingami, strzałami i bramkami. My nie zgodzić się z nimi nie możemy, bo tak jak on, czarować piłkę potrafi mało kto.  

 

 

 

II. Śpiew. Czy to już jakaś reguła, że dryg do futbolu idzie w parze z umiejętnościami wokalnymi? Najwidoczniej tak, gdyż Sergio jest najsłodszym piosenkarzem latino i jednym z najlepiej śpiewających piłkarzy, jakiego kiedykolwiek widziały nasze oczęta. Serce rośnie, gdy widzimy, jak wczuwa się w swoje zadanie i jak poświęca mu się całym sercem - ten uroczy głos, ten ruch sceniczny, ta niespotykane interpretacja tekstu...Jeśli to nie jest talent, to nie mamy pojęcia, co to może być.

 

 

 

 

 

III. Pisanie na kamerze. Ale nie znowu tam takie zwykłe bazgranie, ale przepiękne kaligrafowanie swojego autografu, co więcej - z kilkoma znacznymi utrudnieniami - włączoną kamerą, kierującym nią operatorem oraz... ściągniętą koszulką. Mrau.

 

 

Nigdy, ale to przenigdy nie spotkałyśmy nikogo, kto robiłby to z równym wdziękiem i artyzmem, co śliczy Kun. To musi być wrodzony talent!

 

IV. Taniec. Być może przywykłyście już do tanecznych pląsów naszych ciach na parkiecie, ale zapewniamy Was, że mimo wszystko popisy młodocianego Argentyńczyka zrobią na Was, drogie Czytelniczki, niesamowite wrażenie. My na przykład od razu nabrałyśmy ochoty na kilka prywatnych lekcji samby od tego genialnego instruktora...

 

 

...i życzymy sobie zacząć dokładnie od tego ruchu biodrami, wykonywanego wespół z argentyńskim nauczycielem.  

 

V. Przyciąganie uwagi. Owszem, może to wydawać się trochę naciągane (no dobrze może nawet więcej niż trochę), ale jak tylko rzucicie okiem na poniższy filmik doskonale zrozumiecie, o co nam chodzi. Taka kumulacja słodyczy i uroku w jednym małym piłkarzy wydaje się wręcz niemożliwa, a jednak. Nijak nie możemy oderwać wzroku od jego a) nieznośnie przepięknych, czekoladowych oczu, b) totalnie uroczych niesfornych kędziorków oraz c) nieprzyzwoicie ponętnych ust, przywodzących nam na myśl same nieprzyzwoite myśli, co wraz z brzmieniem jego głosu, przyprawia nas o przyspieszone bicie serca, mięknięcie kolan, niekontrolowane wydzielanie śliny oraz niemożność wykonania czegokolwiek innego niż ponowne kliknięcie "play" na poniższym filmiku.  

 

 

 

VI. Udawanie Świętego Mikołaja.  

 

 

 

 

 

Kun jest najsłodszym i najbardziej przekonującym podrabianym Mikołajem, a z takim talentem z powodzeniem mółby nawet zastąpić tego prawdziwego. O jego prawdziwym mistrzostwie w podszywaniu się pod świętego niech najlepiej świadczy fakt, że chętnie usiadłybyśmy mu na kolanach i wyszeptały swoje życzenia. W czym zresztą chyba nie jesteśmy znów odosobnione, prawda?

 

VII. Słodkość. Czy potrzebny jest jakikolwiek komentarz?

 

 

Chyba właśnie się rozpłynęłyśmy. I raczej nie jesteśmy w stanie wypowiedzieć na koniec coś zgoła sensownego, poza tym, że mamy ogromną nadzieję, że mały Benjamin zarówno urodę (oj tak!), jak również wszelkie, jakże liczne talenty, odziedziczył po swoim ślicznym tatusiu, którego śliczność możecie naukowo przebadać pod każdym względem, na tym zdjęciu:

 

 

 

...albo na tym:

 

 

 

 

...bądź już ostatecznie na tym:

 

 

Marina