Na (zły) początek dnia: pożegnianie z Maratem

Pozornie tylko z US Open - wczoraj Safin przegrał w drugiej rundzie turnieju z Austriakiem Jurgenem Melzerem. Tak naprawdę - z tenisową karierą, którą nasz ulubiony pół-Tatar zakończy w tym roku. I nawet nieszczególnie będziemy go namawiać na zmianę decyzji - smutno patrzeć na pięknego Marata przy okazji coraz bardziej licznych porażek.

 

 

Mamy jednak nadzieję, że nawet po odejściu na emeryturę Rosjanin będzie sporo się udzielał - mediach, w sporcie dla seniorów, nawet w tabloidach. Jego bez żadnych wymówek przyjmiemy pod każdą postacią .

 

Byle bez narzeczonych, których, jak pamiętamy, na szczęście chwilowo nie posiada i oby ten stan się utrzymał jak najdłużej, a przynajmniej do momentu, kiedy my wreszcie staniemy na drodze safinowego życia. A nawet jeśli nie - to im dłużej status kawalera, tym dłużej żywa nadzieja, choćby nawet na coś nie do końca wykonalnego.

 

A tymczasem ze smutkiem obserwujemy Marata, chyba już ostatni  raz opuszczającego Flushing Meadows w tej roli - w charakterze profesjonalnego tenisisty i uczestnika turnieju...

 

olalla

 

***UPDATE: Jak podają wiarygodne źródła, US OPEN to ostatni wielkoszlemowy turniej w karierze Safina. Idziemy ryczeć i się ciąć.