Robert Acquafresca i zła kobieta

Ostatnia nadzieja w mamie najprzystojniejszego polskiego (przynajmniej w połowie) piłkarza.

 

 

Rodzicielka Acquafreski wyznała bowiem swego czasu, że u boku syna chciałaby widzieć dziewczynę z Polski, a jako że owo kryterium spełniamy, z miejsca panią Ewę polubiłyśmy (mając cichą nadzieję, że syn podziela zdanie mamy, tudzież: że ona mu to podpowie). Niestety, Robert okazał się wyjątkowo niepokornym dzieckiem i mamy słuchać ani myśli. Nie dość więc, że nad Wisłą szukać swej połowicy nie zamierza, to na dodatek odnalazł takową we Włoszech - co gorsza, o sześć lat od siebie starszą. Nim jednak zaczniecie rozpaczać, pocieszcie się myślą, że jest jeszcze nadzieja - a dokładnie jest nią znów mama Robarta, która, tak jak my, nie zamierza się z tym faktem pogodzić. Ba, twierdzi, że Michela (zapamiętajcie to imię) ukradła jej syna. - Od kiedy są razem, Robert przestał odwiedzać swoich dziadków, zerwał stare przyjaźnie w Turynie. Zmieniła go. Omotała młodego chłopak. - zwierzyła się dziennikarzom Futbol News, krytykując to zło w najczystszej postaci.

 

Mocno więc trzymamy kciuki za panią Ewę, mając nadzieję, że zdoła jednak wpłynąć na syna i powstrzymać go przed najgorszym (czyli legalizacją owego związku). Niestety, rokowania nie są najlepsze - Robert spotyka się z Michelą już dwa lata i mieszkał z nią w Cagliari (a niebawem mają znowu zamieszkać razem w Bergamo). Może gdyby mama przekonała chociaż do odwiedzenia Polski, któraś z naszych fanek zdołałaby wybić mu z głowy to co pani Ewie dotychczas się nie udało...?

 

bint