Furia Boruca i szczęście Violi, czyli środa tuż przed Ligą Mistrzów

Ktoś wkurzył Borubara - cud, że nie skończyło się gorzej.

 

 

Furia Boruca Ktoś wkurzył Borubara - cud, że nie skończyło się gorzej Boruc znów stracił nad sobą panowanie. W spotkaniu eliminacyjnym do LM pomiędzy Arsenalem a Celtikiem sędzia mylnie podyktował karnego dla Kanonierów Dirty Tackle, które co tydzień publikuje "Listę rzeczy wkurzających Artura Boruca", dostało nowy łakomy kąsek. Znów bowiem zdarzyło się, że polski bramkarz Celtiku stracił nad sobą panowanie. Tym razem jednak jego złość była jak najbardziej uzasadniona i wynikała z faktu, że w spotkaniu eliminacyjnym do Ligi Mistrzów pomiędzy Arsenalem a klubem z Glasgow właśnie sędzia mylnie podyktował karnego dla Kanonierów. I choć już przed tym meczem było wiadomo, że Celtic w LM dalej już raczej nie pogra, to jednak jawna niesprawiedliwość zabolała dotkliwie. Tym bardziej, że jednocześnie nastąpiło rozdarcie serc - ową omyłkową "jedenastkę" wymusił bowiem naczelny męczennik Premier League - Eduardo, za pomocą bardzo bezczelnego nurka. Nawet Arsen Wenger stwierdził po meczu, że żadnego faulu nie było. Co gorsza, po tym trafieniu nic już prawie nie układało się Celtikowi tak, jak powinno. W ostatecznym rozrachunku panowie ze Szkocji polegli 3:1. Żegnamy ich nieutulone w żalu. Z nieco mniejszym żalem - czy to ze względu na brak polskich akcentów, czy po prostu obecność największego ciacha Rumunii w składzie drużyny przeciwnej - mówimy "do widzenia" Sportingowi. W rywalizacji z AS Fiorentiną nie zabrakło jednak dramatyzmu i sporej dawki emocji - pierwsze spotkanie zakończyło się remisem 1:1, to kolejne także równą liczbą goli (2:2), dlatego o awansie przesądziły tylko boiska. No cóż, ktoś musi odpaść, by przejść dalej grać mógł ktoś. A jeśli przechodzi klub boskiego Adriana Mutu - nam to bardziej niż pasuje.

Dirty Tackle, które co tydzień publikuje ''Listę rzeczy wkurzających Artura Boruca'', dostało wczoraj nowy łakomy kąsek. Znów bowiem zdarzyło się, że polski bramkarz Celtiku stracił nad sobą panowanie. Tym razem jednak jego złość była jak najbardziej uzasadniona i wynikała z faktu, że we wczorajszym spotkaniu eliminacyjnym do Ligi Mistrzów pomiędzy Arsenalem a klubem z Glasgow właśnie sędzia mylnie podyktował  karnego dla Kanonierów. I choć już przed tym meczem było wiadomo, że Celtic w LM dalej już raczej nie pogra, to jednak jawna niesprawiedliwość zabolała dotkliwie. Tym bardziej, że jednocześnie nastąpiło rozdarcie serc - ową omyłkową ''jedenastkę'' wymusił bowiem naczelny męczennik Premier League (w związku ze swoim statusem ieszący się ulubieniem i wsparciem tłumów, w których także Ciacha) - Eduardo, za pomocą bardzo bezczelnego nurka. Nawet Arsenen Wenger stwierdził po meczu, że żadnego faulu nie było

 

 

Co gorsza, po tym trafieniu nic już prawie nie układało się Celtikowi tak, jak powinno. W ostatecznym rozrachunku panowie ze Szkocji polegli 3:1. Żegnamy ich nieutulone w żalu. 

 

Z nieco mniejszym żalem - czy to ze względu na brak polskich akcentów, czy po prostu obecność największego ciacha Rumunii w składzie drużyny przeciwnej - mówimy ''Do widzenia'' Sportingowi. W rywalizacji z AS Fiorentiną nie zabrakło jednak dramatyzmu i sporej dawki emocji - pierwsze spotkanie zakończyło się remisem 1:1, to wczorajsze także równą liczbą goli (2:2), dlatego o awansie przesądziły tylko boiska. No cóż, ktoś musi odpaś, by przejść dalej mógł ktoś. A jeśli przechodzi klub boskiego Adriana Mutu - nam to bardziej niż pasuje.

 

 

Pozostałe dwa mecze to  sukces Olympiakosu z Żewłakowem w składzie (grecki klub wygrał z Sheriff Tiraspol 1:0), sensacyjny tryumf cypryjskiego APOELu z trzema naszymi rodakami (w tym z Kamilem Kosowskim, zdobywcą jednej z trzech zwycięskich bramek przeciw FC Kopenhadze)  oraz bezbramkowy remis w spotkaniu VfB Stuttgart - Timisoara i awans tych pierwszych do rozgrywek LM. Lista tegorocznych uczestników jest więc pełna, pozostaje nam tylko czekać na dzisiejsze losowanie grup. Coś nam mówi, że będzie gorąco.

 

olalla

 

PS. A w Niemczech nareszcie swój pojedynek wygrał Bayern - wprawdzie z drugoligowym Union Berlin i tylko towarzysko, ale zawsze ku pokrzepieniu serc. No!