Zbyszek Bartman mówi: Mam dość!

Kogo? Czego? Komu? Czemu? Kogo? Co? Z kim? Z czym? O kim? O czym? O!

 

 

Czego więc rzeczony siatkarz ma dość? Mówiąc krótko i cytując samego zainteresowanego: ''mydlanej opery pod tytułem 'Okiełznać Bartmana' ''.  Konkrety? Otóż siatkarza męczy już ciągłe wytykanie mu problemów z panowaniem nad emocjami. Tłumaczy, ze złość okazywana na boisku wynika z tego tylko, że siatkówka jest jego wielką pasją i źle znosi, gdy nie za bardzo mu się na parkiecie wiedzie.

 

- Jestem jaki jestem i nie zamierzam się zmieniać. Chcę tylko zmieniać swoją grę, na lepszą. Już mi się niedobrze robi jak słucham po raz setny, że nie panuję nad nerwami, że ponoszą mnie emocje, że jestem krnąbrny i takie tam rzeczy. Zacznę chyba to olewać - w takich bezpardonowych słowach skomentował całą sytuację w rozmowie z dziennikarzem Super Volleya.

 

W wywiadzie nawiązano do słynnej już bury, jakiej Zbyszek doczekał się w jednym z meczów turnieju eliminacyjnego do mistrzostw świata w Gdyni. Przypomnijmy, że trener Castellani wytknął mu wtedy nadużywanie pewnego słowa, co w jego opinii ma negatywny wpływa nie tylko na grę samego Zbyszka, ale całego zespołu. Co na  to winowajca?

 

- Niepotrzebnie wokół tej sprawy zrobiło się tyle szumu.  Trener sam potem wyjaśniał, że mnie nie obrażał, mimo że padły ostre słowa. Chciał mnie zmobilizować, przekonać, żebym nie martwił się nieudanymi akcjami, żebym ich nie rozpamiętywał. Mówił żebym skupił się na tym co przede mną, na następnej akcji - wyjaśnia Zbyszek, dodając przy tym, że bardzo ceni sobie rady trenera i bierze sobie do serca jego wskazówki.

 

W tym przypadku musimy Zbyszkowi przyznać  absolutną rację.  Ale czy odetniemy się od ''mydlanej opery pod tytułem 'Okiełznać Bartmana' '' (tudzież zrobić cokolwiek z Bartmanem, o Bartmanie, komu-czemu-Bartmanowi, o! Bartmanie!)? No przecież się nie da. Halo.

 

ruby blue