Sport.pl

Przedsezonowe Przepowiednie Ciachowe

Czyli reprezentacja Polski mistrzem świata, a FC Barcelona żegna się z Primiera Division.

 

 

Żartujemy. Nawet jak dla nas byłoby to zbyt egzotyczne, nieprawdopodobne i równie nie na miejscu, jak JT w Manchesterze City. Nie oznacza to jednak, że nasze przewidywania będą równie trywialne i nudne, co tych wszystkich ekspertów piłkarskich.

 

Owszem, dziś rano doszłyśmy do wielce odkrywczego wniosku - Po co stresować się przez cały sezon? Po co niszczyć swoje wypielęgnowane paznokcie, obgryzając je z nerwów? Albo przełykać gorycz niespodziewanej i druzgocącej porażki? Czy aby nie prościej dowiedzieć się tego wszystkiego, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego i zaoszczędzić sobie tych nieprzyjemności? Tak, my też wyszłyśmy z tego założenia i nie czekając wiele wyjęłyśmy z tajemnego schowka i rozłożyłyśmy na redakcyjnym stole swoje magiczne różowe karty, z wizerunkami bicepsów i łydek piłkarzy.

 

Po wielu godzinach skomplikowanych i tajemnych wróżb oraz uporczywej walki z przeznaczeniem (''Nie! To nie może być prawda!'') wyłonił się przed nami pełen obraz sezonu piłkarskiego 2009/2010. Powiedzieć, że byłyśmy zaskoczone to mało, ale cóż, która z nas się dziś spodziewa że po tej wielkiej bitwie, gradzie bramek, hektolitrach wylanych łez i setkach obnażonych klat, to wszystko będzie wyglądać...dokładnie tak:

 

 

 

Premier League

 

Wyścig o Mistrzostwo Anglii, znany również w lepiej doinformowanych kręgach, jako emocjonujący konkurs na najpiękniejszy tors. W poprzednich latach mimo wielkiej zaciętości w boju i wysokiego poziomu konkurencji, nieustannie triumfował Manchester United. Jak będzie teraz ? Nie oszukujmy się, drogie Panie, po odejściu Ronaldo i jego boskiej klaty, "Czerwone Diabły" nie mają szans - Didier Drogba nie na próżno obnażał niedawno swoje wdzięki, by Chelsea po raz kolejny miała obejść się smakiem. Uwierzcie nam na ciachowe słowo, za równe dziewięć miesięcy będziecie oglądać Puchar Mistrzów Anglii w bezpiecznych objęciach JT&FL.

 

 


 

Primiera Division

 

Kto jest najbardziej ciachową i wypchaną milionami euro drużyną? No kto? Ta, która nie sięgnie w tym roku po żadne trofeum - tak wielkie i nienaturalne nagromadzenie seksapilu i słodkości w jednym klubie, po prostu nie ma prawa się sprawdzić. To zgodne z myślą trenerską Ciach, ale nie z naturą. A po drugie, ta magia którą Barca emanowała w ubiegłym sezonie, była tak wielka, że nawet długie miesiące wakacji i wymiana Eto'o na Ibrę nie sprawi, że tak po prostu wyparuje. Pep, nasz ukochany, najpiękniejszy trenerze świata, przygotuj odświętny garnitur na odbiór kolejnych trofeów. I przypilnuj Lionela, my (zajęte wznoszeniem toastu z VV) nie będziemy go podtrzymywać.

 


 

 

P.S. Broda Casillasa to też nie był dobry omen.

 

Serie A

 

Nad "The Special One'm" w tym sezonie zgromadzą się czarne chmury. Okazuje się, że przegrana z Chelsea, to był tylko sam początek "nie speszialnych" wydarzeń w życiu Jose. Na jego miejscu zresztą już wniosłybyśmy oskarżenie do sądu najwyższego o powrót korupcji we włoskim futbolu i szeroką manipulację na tym polu, Marcello Lipiego. Tak, to właśnie jego opinia (poparta wyciągniętym przez nas, ze stosu kart, umięśnionym udem Alexa del Piero) okaże się nieomylna w tym sezonie. Jose, może chusteczkę?

 

 

 

 

 

 

 

Bundesliga

 

Czy komukolwiek mogłoby przynieść szczęście pozbycie się Lukasa Podolskiego? Bayernowi z pewnością nie wyjdzie to na dobre, i w tym wypadku nawet figurki Buddy na stadionie niewiele pomogą. Franku Ribery będziesz żałował, że nie wyprowadziłeś się stamtąd czym prędzej, bo gra w trzeciej drużynie Bundesligi chyba nie jest szczytem twoich marzeń. Która z Was obstawiała powodzenie HSV i skuteczność uroczego spojrzenia Mladena Petricia? Owa szczęściara już dziś może odebrać w naszej redakcji lukrowane ciastka. My osobiście zawsze wiedziałyśmy, że ten facet ma uśmiech, a już klatę na pewno na miarę Mistrzostwa Niemiec.

 

 


 

 

 

Ekstraklasa

 

Wisła wreszcie dostanie nauczkę. Bogowie futbolu również mają dość tego, że bezwstydnie kolekcjonuje Mistrzostwa Polski, aby następnie skompromitować nas i siebie w europejskich pucharach. Lech zmęczony zaś heroiczną walką o zniesienie klątwy europejskich pucharów i nieustającymi zalotami Ciach, nie wytrzyma końcówki sezonu. I tak z braku konkurencji i przystojniejszego ciacha w bramce, jakiegokolwiek innego klubu, Legia zostanie Mistrzem Polski. Wszak Hiszpanie, nawet w rezerwach, zawsze przynoszą szczęście.

 

 


 

 

Liga Europejska

 

Myślałyście, że 1/16 finału to maksymalny szczyt możliwości naszych poznańskich pupilków i nic więcej na arenie międzynarodowej nie są nam w stanie zaprezentować? Nic bardziej mylnego, kochane Czytelniczki, wylosowana przez nas karta z wizerunkiem Roberta L. bez koszulki mówi sama za siebie - to była zaledwie rozgrzewka i "Kolejorz" dopiero teraz pokaże na co go stać. Dojście do ćwierćfinału powinno być dla nich tylko formalnością.

 


 

Champions League

 

Sprawiedliwości stanie się zadość. John Terry już wystarczajaco się napłakał, narozpaczał i wyślizgał na murawie. Roman Abramowicz wystarczająco długo marzył o tym, i wystarczająco pieniędzy włożył do klubowej kasy Chelsea, by wreszcie po latach bolesnych rozczarowań i porażek osiągnąć upragniony sukces. Barcelona nie wyrówna w końcówce, Manchester nie wygra karnych, a Real nie przerwie ciągu tradycyjnych porażek w 1/8 finału. Nie wiemy jak Wy, ale my wzruszamy się już na samą myśl, o szczęśliwym jak nigdy JT unoszącym w górę Puchar Mistrzów.

 


 

 

 

Mistrzostwa Świata 2010

 

Porządek we wszechświecie, na światowych boiskach oraz, co najważniejsze, w Ciacholandii zostanie wreszcie przywrócony i wszystko wróci na swoje miejsce, czyli Hiszpania, po pięknych i bohaterskich wyczynach zostanie Mistrzem Świata! Dlaczego? Bardzo wyraźnie mówią nam to czekoladowe oczy Toressika, zalotny uśmiech San Ikera, kaloryfer Sergio Ramosa i bródka Davida Villi, a i my jesteśmy pewne, że kiedy tylko ta ciachowa 11 wyjdzie na murawę, rywale pękną z zazdrości i będzie pozamiatane. Wybrańcy bogów wrócą do ich łask już w tym roku i nawet USA ich nie powstrzyma.

 

 

 

  

 

A "nasi"? Oczywiście awansujemy na mundial, nie ma innej możliwości - FIFA zlituje się nad nami domagając się by bramkarz(e) z tak zgrabną pupą koniecznie wystąpił na boiskach RPA. Co więcej, po raz pierwszy wyjdziemy z grupy (w której tradycyjnie trafimy na Niemców) dzięki niemałej zasłudze wielkiego ciacha, nowicjusza w naszej kadrze (cicho podejrzewamy, że może być to Ludovic Obraniak). Żeby jednak tego szczęścia jak na naszą pechową kadrę nie było za wiele, los okrutnie zemści się na nas za naturalizowanie piłkarzy i w pojedynku z Francją odpadniemy z turnieju. Na pocieszenie Henry zdejmie koszulkę.

 


 

Abyście jednak znając finał czekających nas piłkarskich zmagań, broń Boże! nie zrezygnowały z podziwiania boiskowych poczynań naszych ulubieńców, jedna z istotniejszych kwestii, może najistotniejsza, pozostanie naszą słodką tajemnicą. I choćbyście próbowały przekupić nas obiecaną kolacją z Fabregasem lub też audiencją u samego Becksa, za nic w świecie nie zdradzimy Wam personali tych panów, którzy wykażą się na tyle dobrymi manierami, by podczas nadchodzącego sezonu nie zapomnieć o szlachetnej tradycji pomeczowej wymiany koszulek. Wszak nie mogłybyśmy pozbawić naszych czytelniczek tej nieopisanej przyjemności.

 

Marina

 

 

Więcej o: