Sport.pl

Tymczasem w Barcelonie....

Czyli kolejna odsłona katalońskich psot, figlów i niewyczerpanych pokładów miłości wzajemnej.

 

 

O tym, że gracze Barcelony bardzo lubią się nawzajem, a JT&FL to przy nich szorstka męska przyjaźń wiemy nie od dziś.

 

Pierwsze skrzypce w tej rozamorowanej drużynie gra oczywiście Gerard Pique...

 

 

 

Sprowadzający na złą drogę nie tak znowu niewinnego Bojana:

 

 

...który jednak najlepiej czuje się w objęciach Thierry'ego:

 

 

 

 

Mimo tego, o żadnych scenach zazdrości nie może być mowy, gdyż panowie najładniej bawią się wszyscy razem:

 


 

 

 

I jak tu ich nie kochać?

 

 

 

Więcej o: