Jak dorwać ciacho? - 10 niezawodnych sposobów

Bogato ilustrowany, ciachowy poradnik, jak ziścić Wasza najskrytsze marzenia.

 

 

Jak dorwać ciacho? Ciachowy poradnik: jak ziścić najskrytsze marzenia "Na dziennikarkę sportową" - ten sposób reporterka Canal Plus Daria Kabała poznała i pokochała z wzajemnością bramkarza Arkadiusza Malarza Oto niezawodne sposoby na dorwanie obiektu Waszych westchnień.: 1. "Na chama", czyli "na desperatkę" - sposób całkiem prosty, lecz nieco ryzykowny. Wskakując na boisko, można wprawdzie dotknąć, a czasem nawet pocałować ciacho, trzeba jednak liczyć się z konsekwencjami - nas może uściskać ochrona, a nasze obciachowe zdjęcia obiegną internet. 2. "Na ulicy" - wymaga cierpliwości, orientacji w terenie i sporej dawki szczęścia. Jeżeli jednak znacie odpowiednie ulice i wiecie, gdzie się włóczyć wieczorami, możecie na przykład spotkać Ikera. 3. "Na dziennikarkę sportową" - ten sposób reporterka Canal Plus Daria Kabała poznała i pokochała z wzajemnością bramkarza Arkadiusza Malarza. Sposób wydaję się więc dobry, ale wyjątkowo trudny do realizacji w naszym kraju, w który dziennikarki sportowe można policzyć na palcach jednej ręki. 4. "Na wolontariuszkę" - łatwiejszy do realizacji niż sposób "na dziennikarkę" zwłaszcza w kontekście Euro 2012. W podobny sposób poznał swoją żonę Alessandro Nesta. 5. "Na właściwy zawód" - jako fryzjerka, zwłaszcza w Madrycie, miałabyś szansę na bliskie spotkania z Cristiano Ronaldo. 6. "Na WAG" - wymagane: determinacja, farbowane włosy, długie nogi, silikon. A tak serio to: któraś z Was wie jak to zrobić? Czekamy na maile. 7. "Na menedżerkę" - trudne, bo zawód ten również zdominowany jest przez mężczyzn, szlak jednak został już przetarty. Niejaka Nuria Bermudez, certyfikowana agentka FIFA, jest jednocześnie seryjną WAG, byłą już żoną Daniela Guizy i jego menedżerką. Ma podobno "na koncie" połowę składu Realu Madryt, Davida Beckhama i Cristiano Ronaldo, a także rozbierane sesje i nieudaną karierę piosenkarską.

Powiedzmy sobie szczerze: każda z nas zadawała sobie to pytanie: jak Go spotkać? jak dostać się w strefę promieniowania jego uroku? Co zrobić by zatrzymać go na dłużej?

 

Na szczęście profesorki z Instytutu Ciachologii stosowanej opracowały listę (prawie) niezawodnych sposobów na dorwanie obiektu Waszych westchnień.

 

Sposób pierwszy - "Na chama", czyli "na desperatkę"

 

 

Sposób wbrew pozorom całkiem prosty lecz nieco ryzykowny. Można wprawdzie dotknąć, uściskać, a czasem nawet pocałować ciacho...

 

 

 

 

...trzeba jednak liczyć się z przykrymi konsekwencjami - nas może uściskać ochrona, a nasze obciachowe zdjęcia obiegną internet:

 

 

Choć z drugiej strony może to być przepustką do sławy...

 

Sposób drugi: na meczu

 

Banalne i mało finezyjne, w dodatku niezbyt satysfakcjonujące - raczej podrażnia nerwy niż zaspokaja dręczącą nas tęsknotę. Przekonała się o tym jedna z ciachowych redaktorek, od której Totti był swego czasu tak blisko...

 

 

...a jednak tak daleko...

 

Nie polecamy: w Polsce i we Włoszech - wysokie płoty i barierki,

 

Może się udać: w Anglii. Jeżeli masz dobre bilety i odpowiednio się ubierzesz (a raczej rozbierzesz) może Cię spotkać nawet coś takiego:

 

 

 

 

Sposób trzeci: na ulicy

 

Wymaga cierpliwości, orientacji w terenie i sporej dawki szczęścia. Jeżeli jednak znacie odpowiednie ulice i wiecie, gdzie się włóczyć wieczorami, możecie jak ta szczęściara spotkać Ikera...

 

 

Polecamy wtedy symulowanie złamanego obcasa, albo udawanie kompletnie zagubionej turystki.

 

 

Sposób czwarty: "na dziennikarkę sportową"

 

W ten sposób reporterka Canal+ Daria Kabała poznała i pokochała z wzajemnością bramkarza Arkadiusza Malarza . Sposób wydaję się więc dosyć dobry, a przynajmniej stwarzający wiele okazji do spotkań z ciachami, ale wyjątkowo trudny do realizacji w naszym kraju, w którym dziennikarki sportowe można policzyć na połowie palców jednej ręki...

 

Sposób piąty: "na wolontariuszkę"

 

Łatwiejszy do realizacji niż sposób "na dziennikarkę" zwłaszcza w kontekście nadchodzącego Euro 2012. W podobny sposób poznał swoją żonę Alessandro Nesta. Nie gwarantujemy Wam jednak, iż będziecie miały tyle szczęścia.

 

Sposób szósty: "na właściwy zawód" Manikiurzystką była kiedyś żona Stevena Gerrarda, jako fryzjerka, zwłaszcza w Madrycie miałabyś szansę na bliskie spotkania z Cristiano Ronaldo

 

 

 

lub Sergio Ramosem:

 

 

 

 

 

tudzież samym Nando, a będąc masażystką... miałabyś drugą po naszej najlepszą pracę na świecie...

 

Sposób siódmy: "na trenera"

 

No dobra, przyznajemy: byłabyś precedensem. Ale skoro mężczyźni mogą trenować siatkarki, koszykarki i różnego rodzaju sportsmenki, dlaczego kobieta nie mogłaby zostać selekcjonerem na przykład kadry narodowej? Co więcej, stawiamy śmiałą tezę, iż pod wodzą naszej różowej myśli szkoleniowej biało - czerwoni zaszliby co najmniej do finału Mistrzostw Świata... Już widzimy siebie w gustownym szaliku (zgadnijcie jakiego koloru) mówiące zmysłowym głosem: "Marcin, dostanie Ci się bura w szatni od Ciachowej Trenerki, wiesz za co?"...

 

Sposób ósmy: "na WAG"

 

Wymagane: determinacja, farbowane włosy, długie nogi, silikon tu i ówdzie, IQ nie wyższe niż 150, osobowość - fakultatywnie. A tak serio to: któraś z Was wie jak to zrobić? Czekamy na maile...

 

 

 

 

 

 

Sposób dziewiąty: na menedżerkę

 

Trudne, bo zawód ten również zdominowany jest przez mężczyzn, szlak jednak został już przetarty. Niejaka Nuria Bermudez, certyfikowana agentka FIFA, jest jednocześnie seryjną WAG, byłą już żoną Daniela Guizy i jego menedżerką. Ma podobno "na koncie" połowę składu Realu Madryt, Davida Beckhama i Cristiano Ronaldo, a także rozbierane sesje i nieudaną karierę piosenkarską.

 

 

 

 

 

Sposób dziesiąty: za pieniądze

 

Jeśli będziesz miała ich wystarczająco dużo, możesz kupić sobie klub pełen Superciach (jak Roman Abramowicz), albo trochę mniejszy ale z potencjałem (jak szejkowie z Dubaju), albo zupełnie mały i kameralny - ostatnio Real Mallorca "poszedł" za "zaledwie" 4 miliony euro, czyli tyle, ile można czasem wygrać w totolotka. To co, gramy?