Sportowy alfabet Artura Boruca: od A do Z

Nie po to nasz słynny poeta z Nagłowic mówił coś o gęsiach, żebyśmy teraz w naszych literackich (i literowych) opisach ciach ignorowały polskich piłkarzy. A skoro się powiedziało Artur, trzeba powiedzieć Boruc. Drogie Panie - oto Borubar w całej swojej alfabetycznej rozciągłości.

 

 

ABC Boruca Postanowiłyśmy sprawdzić, kto i co jest najważniejsze dla polskiego bramkarza Kto jest najważniejszy w życiu Boruca? Aleks, jego synek, urodzony ponad rok temu, gdy cały kraj zwijał się z bólu, obserwując poczynania Polaków na Euro Nie po to nasz słynny poeta z Nagłowic mówił coś o gęsiach, żebyśmy teraz w naszych literackich opisach ciach ignorowały polskich piłkarzy. A skoro się powiedziało Artur, trzeba powiedzieć Boruc. Drogie Panie - oto Borubar i jego ABC. A jak Aleks, czyli ukochany synek Boruca, urodzony nieco ponad rok temu, gdy cała Polska zwijała się z bólu, obserwując poczynania biało - czerwonych na mistrzostwach Europy. Chłopiec, który przyszedł na świat w tak gorącym okresie, musi być przeznaczony do wielkich rzeczy, a co do tego, że będzie wielkim ciachem, nie mamy żadnych wątpliwości. Szkoda tylko, że my będziemy już wtedy po...no, powiedzmy po trzydziestce. B jak Borubar. Albo Boruc bardzo. Spory o to, co tak naprawdę powiedział prezydent Kaczyński trwają, bezspornym faktem pozostaje natomiast, że Arczi zarobił po meczu z Austrią nową ksywkę, która spodobała się zwłaszcza jego fankom. C jak Celtic Glasgow. Zespół, z którym Artur trzykrotnie zdobywał mistrzostwo ligi, występował w Lidze Mistrzów, mierząc się z Manchesterem, Milanem czy Barceloną. Zespół, dla którego fanów jest Świętym, królem Arturem, ikoną i bohaterem.

A jak Aleks, czyli ukochany synek, urodzony nieco ponad rok temu, gdy cała Polska zwijała się z bólu obserwując poczynania biało - czerwonych na mistrzostwach Europy. Chłopiec, który przyszedł na świat w tak gorącym okresie, musi być przeznaczony do wielkich rzeczy, a co do tego, że będzie wielkim ciachem, nie mamy żadnych wątpliwości. Szkoda tylko, że my będziemy już wtedy po...no, powiedzmy po trzydziestce.

 

B jak Borubar. Albo Boruc bardzo. Spory o to, co tak naprawdę powiedział prezydent Kaczyński trwają, bezspornym faktem pozostaje natomiast, że Arczi zarobił po meczu z Austrią nową ksywkę.

 

C jak Celtic Glasgow. Zespół, z którym trzykrotnie zdobywał mistrzostwo ligi, występował w Lidze Mistrzów mierząc się z Manchesterem, Milanem czy Barceloną. Zespół dla którego fanów jest Świętym, Królem Arturem, ikoną i bohaterem (patrz H jak Holie Galie).

 

D jak Dolcan Ząbki. Wypożyczenie, czy jak sam mówi: "zesłanie" do podwarszawskich Ząbek to wbrew pozorom wcale nie najgorszy okres w karierze Borubara. Podobno było wtedy bardzo beztrosko, wesoło, przed meczami jadło się hot - dogi, a po meczach szło na piwo. I kto by pomyślał, że z drugoligowej drużyny wyjdzie jeden z najlepszych bramkarzy świata?

 

E jak Euro 2008. Nikt z nas nie wspomina miło polskich występów, ale akurat parady Artura były dla nas tym, czym obrona Westerplatte dla kampanii wrześniowej. To wtedy gwiazda Boruca jaśniała najpełniejszym blaskiem, a on wznosił się na wyżyny swoich możliwości:

 

 

 

 

F jak fryzury.

 

 


Ich rozmaitość i fantazyjność była nawet powodem zyskania przez bramkarza przydomku "Lala". Były wśród nich kozackie irokezy (będące tylko pretekstem do pokazania Artura w basenie), urocze kucyki, klasyczne jeżyki, w latach pacholęcych obowiązkowe pieczarki oraz różne inne zmierzwione cuda. We wszystkich wyglądał pięknie.

 

G jak geje. Geje, którzy znają się na rzeczy i okrzyknęli Artura najseksowniejszym polskim piłkarzem. Nie możemy się nie zgodzić.

 

H jak Holie Goalie. Tak nazywają go zakochani w nim na zabój kibice Celtiku Glasgow, śpiewając o nim piosenki na każdym meczu i układając peany na cześć Świętego Bramkarza. Tylko przyklasnąć:

 

 
I jak Interwencje. I nie chodzi nam tylko o wspaniałe interwencje boiskowe. Boruc interweniuje czasem także w grę swoich obrońców. Czasem bardzo stanowczo. I jest taki piękny, gdy się złości:


 

J jak jedzenie. Jako, że my mamy nieuleczalną słabość do ciach, zarówno tych w wersji z mięśniami jak i z czekoladą, nie będziemy rzucać kamieniem w borucową nadwagę. Wspomnimy tylko jego związki z jedzeniem, które wypominają mu złośliwcy. A więc - wspomniane już ząbkowskie hot - dogi i udział w reklamie Mc Donald's. Czy musimy mówić jak bardzo zazdrościmy tym dzieciom?

 





K jak karne. Nie tylko te, które świetnie broni, ale także te, które niezgorzej wykonuje. Jak na przykład ten, jeszcze z legijnych czasów, z meczu z Widzewem. Buty, w jakich Artur dokonał tego historycznego wyczynu można dziś podziwiać w muzeum Legii.



 

 

A skoro już mowa o Legii, to....

 



L jak Legia. Ukochany klub Boruca, do którego sympatię, czy raczej gorące uczucie, deklaruje na każdym kroku. Po udanych meczach pokazuje "eLki", należy do Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa, a nawet pojawia się na jej wyjazdowych meczach by... poprowadzić doping:


 
 
 
M jak Male Man. Wywiad dla tego miesięcznika zapowiada się bardzo ciekawie, ale co tam wywiad...te zdjęcia! Te zdjęcia sprawiły, że byłyśmy niezdolne do pracy przez długie, upojne godziny... A Berbatow powinien czuć się poważnie zagrożony. Elektryzujące wideo z sesji, możecie zobaczyć tutaj.



 

 

N jak niedoszłe transfery. Gdzie to już naszego Arcziego nie przymierzano: AC Milan, Bayern Monachium, nawet sama Barcelona, czy bardziej przyziemna Aston Villa lub Newcastle. Co okienko transferowe słyszymy, że Polak potrzebuje lepszego klubu, że musi odejść, by się rozwijać, że najlepsze kluby biją się o niego do krwi.  Tymczasem włodarze Celtiku ani myślą się go pozbywać, ustanowili więc zaporową cenę i zanosi się, iż Artur spędzi w Glasgow jeszcze dłuuugie sezony.

 



O jak opary dymu, w których go kiedyś przyłapano. A może to wcale nie on? Może Photoshop, a może po prostu ciągnął, żeby nie zgasło? No dobra, a może jednak ma problem z papierosami. Ale i tak go lubimy.

 




P jak Pomidor, czyli uniwersalna odpowiedź na każde niewygodne pytanie. Pojawiła się w 2006 roku, gdy okazało się, że to Boruc, a nie Jerzy Dudek będzie naszym numerem 1 na Mundialu. Zapytany, jak się z tym czuje, odpowiedział właśnie "pomidor" i tak już zostało:



 
 
 
R jak Rangersi. Nie wszyscy w Glasgow kochają Polaka. Dla kibiców Glasgow Rangers jest on wrogiem publicznym numer 1. Nienawidzą jego znaków krzyża na Ibrox, koszulek z papieżem, sposobu bycia i tego, że nie przepuści żadnej okazji, by ich sprowokować.






S jak smutna prawda, czyli Sara Mannei. To dla niej zostawił żonę, to z nią czuje się szczęśliwy, to jej kupił dom za 10 milionów, to od niej jest najbardziej uzależniony. I to przez nią nasza różowa poduszka przyjmuje w siebie noc w noc hektolitry łez...

 


T jak trudny okres. Nie jesteśmy jeszcze do końca pewne, czy już się skończył, ale żywimy gorącą nadzieję, że tak. Alkoholowe afery, problemy rodzinne, kuriozalne wpadki na boisku i spadek formy - to wszystko dopadło naszego golkipera po Euro 2008. Ale jak powiedział Bogusław Linda do swojej - nomen omen - Sary - "widziałem nie takie rany i chłopaki z tego wychodzili". Oby.

 


U jak uzależniony. Taki tatuaż widnieje na borucowej szyi. Miała to być prowokacyjna (jak zwykle) odpowiedź na zarzuty tabloidów dotyczące jego rzekomych problemów z alkoholem, papierosami i innymi świństwami. Tymczasem (patrz pod W) prawda okazała się banalna i bolesna zarazem - uzależniony od Sary - patrz pod S jak smutna prawda, czyli Sara.

 


W jak Wyznania. Dowiadujemy się z nich, że rozwodu nie było, a jego żona jest złą kobietą. Jak one wszystkie...

 

Z jak Załuska Łukasz. Kolega czy konkurent? Przyjaciel czy rywal? Łukasz Załuska, teoretycznie bramkarz numer 2 Celtiku, praktycznie chłopak z większymi ambicjami. Czy uda mu się posadzić Boruca na ławce? I czy z radości znowu się rozbierze?