And the winner is... czyli Gortatowy konkurs rozstrzygnięty!!!

Wybaczcie, że tak długo to trwało, ale musiałyśmy zaaranżować odpowiednią oprawę...

 

 

Poprawnych odpowiedzi nie nadeszło wcale tak wiele, jak się spodziewałyśmy. Większość z Was zdaje się zapomniała o osiągnięciu Gortata z sezonu 2007/2008 i zamiast sześciu double-double naliczyła mu tylko pięć. Znalazło się jednak kilku zagorzałych Gortatomaniaków obojga płci, którzy udzieli prawidłowej odpowiedzi. Kiedy ich nazwiska leżały już wygodnie z różowych pojemniczkach....

 

 

 

 

 
...okazało się, iż musimy czekać, aż w swoim napiętym grafiku znajdzie dla nas chwilę nasza "sierotka":

 

 

 

Cristiano spisał się bardzo dzielnie. Trochę się zdziwił, gdy okazało się, że to nie on jest zwycięzcą, musiałyśmy więc naprędce skonstruować dla niego jakąś nagrodę. Zajął się tym niezastąpiony w takich sytuacjach Poldi. (Dzięki Lukas!)

 

 

 

 


Napięcie rosło z minuty na minutę:

 

 

 

 Aż w końcu Miszel nie wytrzymał i wziął sprawy w swoje ręce. And the winner is....

 

 

 

 

Zwycięzcy gratulujemy (skontaktujemy się z Tobą e-mailowo!), podobnie jak wszystkim autorom dobrych odpowiedzi. Dziękujemy też wszystkim, którzy wzięli udział w naszej zabawie - obiecujemy następne, jak tylko uda nam się znowu upolować jakieś Ciacho.

 

 

 rybka