Artur Boruc jako kowboj i Brudny Harry

Czyli obłędna sesja fotograficzna bramkarza Celtiku.

 

 

- O czym będzie rozmowa? - zapytał podobno dziennikarzy ''Malemena'' Artur Boruc. - Na pewno nie o piłce nożnej -  odpowiedzieli. - To dobrze, bo nie lubię gadać  o piłce nożnej - tak, w skrócie, wyglądać miał wstęp do sesji zdjęciowej, jedynej od niepamiętnych czasów, na którą zgodził się bramkarz Celtiku. Warunek był jeden - zdjęcie Boruca miało znaleźć się na okładce czasopisma  - słowem, cały Arczi.

 

Pomysł, nie ukrywamy, wyjątkowo naszym, stęsknionym za Borubarem, sercom bliski, niestety wybór zdjęcia na okładkę nieco chybiony. No chyba, że ucharakteryzowanie Arcziego na amerykańskiego traktorzystę było celowe i miało coś symbolizować. Nijak nie możemy jednak odgadnąć co. Na pocieszenie cała reszta, która zadość czyni za owo pierwsze wrażenie.

 

Wprawdzie Artur, jak to Artur, ani myślał wysilać się nawet na zmianę  swego wizerunku (papieros w ustach, buńczuczne spojrzenie), ale też, nie ukrywamy, do niegrzecznych chłopców mamy wyjątkową słabość, a do Arcziego szczególną.

 

Kolegom z ''Malemena'' gratulujemy zatem sesji i czekamy na więcej, mając przy okazji nadzieję,  że to dopiero początek wielkiego powrotu Boruca - nie tylko w prasie, ale i na boisku.

 

Tu zaś możecie obejrzeć resztę zdjęć.

 

bint