Ciacha depczą po piętach Gortatowi

Kontynuacja pełnego napięcia dramatu sensacyjnego z tymczasowym happy endem. Przeczytajcie relację z gortatowej wizyty w Agorze.

 

 

Spotkanie z Gortatem Ciacha depczą po piętach Gortatowi Uzyskanie ekskluzywnego wywiadu z Marcinem nie należało do rzeczy prostych. Ale czego się nie robi, dla satysfakcji naszych czytelniczek? Uzyskanie ekskluzywnego wywiadu z Marcinem nie należało do rzeczy prostych. Ale czego się nie robi, dla satysfakcji naszych czytelniczek? Tego nie wiemy, wiemy natomiast, że dla Was (i dla Gortata) sterroryzowałyśmy kamerzystę. Wdałyśmy się we flirt z menadżerem. Przekupiłyśmy wizażystkę. Rozpychałyśmy się łokciami i... baaaardzooo, baaardzo długoooo czekałyśmy. Scenariusz wydarzeń, jak widzicie, obfitował w wiele atrakcji, karkołomnych scen, nieoczekiwane zwroty akcji i pogonie. Ale nie obyło się też bez wydarzeń mało spektakularnych, które nazwiemy tu roboczo: dłużyznami. Czekanie na Marcina, gdy docierał do Agory, po drodze nękany przez tabuny rozkochanych w nim fanów, a także wtedy, gdy pod czujnym spojrzeniem niezliczonych ciekawskich oczu konsumował swój obiad, snucie się po garderobie i po planie sesji fotograficznej, zabawy rekwizytami do tej sesji niezbędnymi - nie da się ukryć, że zajęcia nie należały do najbardziej fascynujących, jakie może wyobrazić sobie przeciętna fanka Marcina Gortata. Na moment wstrzymałyśmy powietrze, gdy Gortat opowiadał o swoim typowym dniu w USA, do którego stałych punktów programu należy ''zabieranie na spacer swojej maleńkiej'' - na szczęście szybko jednak okazało się, że ''maleńka'' to Audi Marcina, które po wprowadzeniu odpowiednich ulepszeń ma podobno ''jedyne'' 800 koni mechanicznych. Najważniejsze jednak to, że po godzinach katorżniczej, lecz jakże przyjemnej pracy osiągnęłyśmy cel. Dla dobra naszego i Waszego zdobyłyśmy kilka minut drogocennego nagrania, z którego dowiadujemy się, miedzy innymi, jaki jest ideał kobiety Marcina. Tylko dla Was - do obejrzenia już wkrótce... Przeglądajcie więc uważnie Ciacha.net.

Uzyskanie ekskluzywnego wywiadu z Marcinem nie należało do rzeczy prostych. Ale czego się nie robi, dla satysfakcji naszych czytelniczek? Tego nie wiemy, wiemy natomiast, że dla Was (i dla Gortata) sterroryzowałyśmy kamerzystę:

 

 

 

wdałyśmy się we flirt z menadżerem:

 

przekupiłyśmy wizażystkę:

 

 

rozpychałyśmy się łokciami:

 

 

i baaaardzooo, baaardzo długoooo czekałyśmy:

 

 

Scenariusz wydarzeń, jak widzicie, obfitował w wiele atrakcji, karkołomnych scen, nieoczekiwane zwroty akcji i pogonie. Ale nie obyło się też bez wydarzeń mało spektakularnych, które nazwiemy tu roboczo: dłużyznami. Czekanie na Marcina, gdy docierał do Agory, po drodze nękany przez tabuny rozkochanych w nim fanów, a także wtedy, gdy pod czujnym spojrzeniem niezliczonych ciekawskich oczu konsumował swój obiad, snucie się po garderobie i po planie sesji fotograficznej, zabawy rekwizytami do tej sesji niezbędnymi - nie da się ukryć, że zajęcia nie należały do najbardziej fascynujących, jakie może wyobrazić sobie przeciętna fanka Marcina Gortata. Ale taka najwyraźniej dola Ciach w nowej roli reporterek śledczych w terenie.

 

Rzeczone reporterki po raz drugi wzięły więc udział w konferencji prasowej. Tym razem Nasz Ukochany Olbrzym zapowiedział, że z wszystkich sił będzie wspierał młode talenty w polskiej koszykówce, że w przyszłym roku sprowadzi do ojczystego kraju największe gwiazdy NBA i że w przyszłości być może zajmie stanowisko prezesa Polskiego Związku Koszykówki. Na moment wstrzymałyśmy powietrze, gdy Gortat opowiadał o swoim typowym dniu w USA, do którego stałych punktów programu należy ''zabieranie na spacer swojej maleńkiej'' - na szczęście szybko jednak okazało się, że ''maleńka'' to Audi Marcina, które po wprowadzeniu odpowiednich ulepszeń ma podobno ''jedyne'' 800 koni mechanicznych.

 

Najważniejsze jednak to, że po godzinach katorżniczej, lecz jakże przyjemnej pracy osiągnęłyśmy cel. Dla dobra naszego i Waszego zdobyłyśmy kilka minut drogocennego nagrania, z którego dowiadujemy się, miedzy innymi, jaki jest ideał kobiety Marcina. Tylko dla Was - do obejrzenia już wkrótce...Przeglądajcie więc uważnie Ciacha.net, ptaszki śpiewają, że z filmem mogą się również wiązać inne apanaże. Do zobaczenia zatem w następnym odcinku mrożącej krew w żyłach serii ''Na tropie Marcina G.''!

 

(W tej części wystąpili: Marcin Gortat - gwiazda, Ciacha - psychofanki, łokcie - łokcie psychofanek, Filip Kenig - menadżer gwiazdy, Michał - drugi menadżer gwiazdy, Bartek B. - operator, pani makijażystka)

 

rybka&olalla