Sport.pl

Piłkarze na wakacjach: David Beckham

Czyli morze, plaża, turbany i tajemnica imienia najmłodszej beckhamowej latorośli.

 

 

Choć dzięki kampanii reklamowej Armaniego do woli możemy podziwiać boskie ciało Davida Beckhama, to oczywiście żadnej okazji do tego, by po raz kolejny móc cieszyć oczy widokiem jego nagiego torsu, nie przepuścimy. A, jako że dziś jest poniedziałek, a my nie lubimy poniedziałków, z tym większą przyjemnością z takowej sposobności skorzystamy i Wam, drogie Czytelniczki, zaprezentujemy Becksa wśród fal oceanu, piaszczystych plaż i...z turbanem na głowie? W rzeczy samej, w dodatku ze swą wiecznie niezadowoloną małżonką u boku, biegającą za nim z olejkiem do opalania.

 

 

Niestety, okazją  do tego móc podziwiać takie oto widoki, stało się to co dla nas jest życiowym dramatem - czyli dziesiąta już rocznica ślubu Davida i Victorii. Otóż, państwo Beckham, chcąc uczcić owo koszmarne wydarzenie/na dziewiczych plażach zapomnieć o największym błędzie swego życia, wybrali się w podróż luksusowym jachtem, odwiedzając urocze wysepki na Oceanie Indyjskim.

 

 

Z pełną  jednak satysfakcją musimy odnotować, że tak Victoria, jak i David (a w szczególności David) nie wydawali się pałać  specjalnym entuzjazmem (by nie powiedzieć, że byli wyraźnie znudzeni swoim towarzystwem).

 

Przy okazji, w jednym z ostatnich wywiadów, David zdradził skąd pomysł  nadania najmłodszemu jego synowi imienia Cruz. Otóż, jak twierdzi piłkarz, nosi je na cześć przyjaciela Beckhama, Toma Cruise'a. Choć  pisownia sugerowałaby, że to raczej hołd dla byłej partnerki Toma - Penelope Cruz - David upiera się, że hiszpańska aktorka nie ma z tym nic wspólnego.

 

Niech będzie. I tak jesteśmy pewne, że Cruz wdzięczny jest rodzicom, że tym razem nie inspirowali się żadną z dzielnic, jak w przypadku najstarszego ich syna Brooklyna. Bo gdyby tak, nie daj Bóg, wpadli kiedyś do Warszawy i przyszłoby im do głowy nazwać któreś ze swych dzieci Bródno czy też Ochota? Chyba nie wybaczyłyby im do końca życia.

 

bint

Więcej o: