Santino Quaranta - piłkarz, który wyrwał sie ze szponów nałogu

Mrożąca krew w żyłach historia z happy endem.

 

 

Wygrał z nałogiem Historia Santino Quaranty, która zakończyła się happy endem Santino Quaranta, który gra w amerykańskiej lidze soccera MLS, długo walczył z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. Na szczęście wygrał i jest już "czysty" O Santino Quarancie przez ostatnie lata nie mówiło się wiele, nie tylko dlatego, że gra w amerykańskiej lidze 'soccera MLS, powszechnie uważanej za bardzo egzotyczną, ale także dlatego, że od dłuższego czasu pieszczotliwie nazywany przez fanów i media ''Tino'' walczył z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. I choć takie batalie nierzadko kończą się porażką nałogowców, w tym wypadku na szczęście było inaczej. Uzależniony głównie od środków przeciwbólowych (od czasów pierwszych, notorycznie jednak powracających kontuzji) i kokainy Quaranta przeszedł bardzo ciężką terapię odwykową, o której przebiegu wiedziała cała Ameryka (a przynajmniej ta część, która mniej więcej orientuje się, do czego służy piłka w czarne łaty). Niedawno Santino dostał szansę na rehabilitację od selekcjonera narodowej reprezentacji, który powołał piłkarza z przejściami do kadry. Nie zawiódł się - Quaranta zdobył niedawno gola w meczu USA - Honduras. O swoich odczuciach opowiadał później ze łzami w oczach w wywiadach. Wzruszająca to opowieść, mamy nadzieję, z morałem, który daje nadzieję i pozwala wierzyć, że każdemu może się udać zwalczyć nawet najgorsze przyzwyczajenia. Trzymamy kciuki, żeby Santino wytrzymał w ''czystości''. A wyciszając nieco te pełne patosu tony, musimy zauważyć, że Santi to całkiem niezłe ciacho. Jak to w ciachowym świecie bywa, obciążone jednak nie tylko wewnętrzną słabością, z którą przecież mogłybyśmy mu pomóc walczyć, ale i zewnętrznym bagażem: żoną oraz córeczką i synkiem. Ma niecałe 25 lat, włoskie korzenie, 185 cm wzrostu i mieszka w Waszyngtonie. Lecimy za ocean, dziewczyny?

O tym zawodniku przez ostatnie lata nie mówiło się wiele, nie tylko dlatego, że gra w amerykańskiej lidze ''soccera'' MLS, powszechnie uważanej za bardzo egzotyczną, ale także dlatego, że od dłuższego czasu pieszczotliwie nazywany przez fanów i media ''Tino'' walczył z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. I choć takie batalie nierzadko kończą się porażką nałogowców, w tym wypadku na szczęście było inaczej.

 

Uzależniony głównie od środków przeciwbólowych (od czasów pierwszych, notorycznie jednak powracających kontuzji) i kokainy Quaranta przeszedł bardzo ciężką terapię odwykową, o której przebiegu wiedziała cała Ameryka (a przynajmniej ta część, która mniej więcej orientuje się, do czego służy piłka w czarne łaty). Niedawno Santino dostał szansę na rehabilitację od selekcjonera narodowej reprezentacji, który powołał piłkarza z przejściami do kadry. Nie zawiódł się - Quaranta zdobył wczoraj gola w meczu USA - Honduras. O swoich odczuciach opowiadał później ze łzami w oczach w wywiadzie:

 

 

 

 

Wzruszająca to opowieść, mamy nadzieję, z morałem, który daje nadzieję i pozwala wierzyć, ze każdemu może się udać zwalczyć nawet najgorsze przyzwyczajenia. Trzymamy kciuki, żeby Santino wytrzymał w ''czystości''.

 

A wyciszając nieco te pełne patosu tony, musimy zauważyć, że Santi to całkiem niezłe ciacho. Jak to w ciachowym świecie bywa, obciążone jednak nie tylko wewnętrzną słabością, z którą przecież mogłybyśmy mu pomóc walczyć, ale i zewnętrznym bagażem: żoną oraz córeczką i synkiem. Ma niecałe 25 lat, włoskie korzenie, 185 cm wzrostu i mieszka w Waszyngtonie. Lecimy za ocean, dziewczyny?

 

olalla