Sport.pl

Siatkarze wygrywają z Wenezuelą po raz trzeci i czwarty

Aż ręce, jak to mawiają, same składają się do oklasków.

 

 

Siatkarze wygrywają ...z Wenezuelą po raz trzeci i czwarty Polscy siatkarze po raz trzeci i czwarty pokonali Wenezuelę w rozgrywkach Ligi Swiatowej. Polscy siatkarze po raz trzeci i czwarty pokonali Wenezuelę w rozgrywkach Ligi Swiatowej. Aż ręce, jak to mawiają, same składają się do oklasków. Przyznać się, której z Was zrobiło się już w pewnym momencie żal niemiłosiernie przez naszych obijanych Wenezuelczyków? Nam się zrobiło (a poza tym, halo, widziałyście te ich rewelacyjne czarne bezrękawkowe trykoty?) i owszem, przegranego pierwszego seta w sobotnim spotkaniu Ligi Światowej bierzemy na siebie. Co ponadto? Bohaterowie: piątkowy Bartek "będę brał cię w aucie" Kurek i sobotni Zbyszek "jakiej dziewczyny szukam" Bartman. Z całym szacunkiem do Marcina Możdżonka i uwielbieniem dla jego bloków, ale jakim cudem to on, a nie szalejący na boisku praktycznie w każdym elemencie siatkarskiego, jak by to powiedział pan komentator, tak zwanego rzemiosła, Zibi został wybrany najlepszym graczem spotkania nie wiemy, nie rozumiemy. Antybohaterowie: jeśli o grę chodzi, to tutaj oczywiście nie mamy prawa, zamiaru a już na pewno chęci pisać źle o żadnym z naszych dzielnych siatkarzy, jednak naszemu bezwzględnemu ciachowemu radarowi nie zdołały umknąć dwa niuansiki natury około fryzjerskiej. Dostanie się niestety wychwalonemu wyżej Bartmanowi za wyżelowaną grzywę na czole i Michałowi Bąkiewiczowi za zapuszczanie, o zgrozo, wąsa. Być może jest to tylko niewinny kilkudniowy zarost, ale wolimy nie lekceważyć mimo wszystko symptomów tego szerzącego się wśród sportowców niebezpiecznego zjawiska. Finowie: skandynawskim siatkarzom osobny akapit dostał się nie tylko dlatego, że Finowie rymuję się z Bohaterowie, ale przez to, że pokazali, iż można wygrać nawet z niepokonanymi dotąd w naszej grupie Brazylijczykami. Oby tylko nie zachciało im się za tydzień pokazywać, że można wygrać z Polakami.

Przyznać się, której z Was zrobiło się już w pewnym momencie żal niemiłosiernie przez naszych obijanych Wenezuelczyków? Nam się zrobiło (a poza tym, halo, widziałyście te ich rewelacyjne czarne bezrękawkowe trykoty?) i owszem, przegranego pierwszego seta w sobotnim spotkaniu Ligi Światowej bierzemy na siebie. Co ponadto?

 

 

Bohaterowie: piątkowy Bartek "będę brał cię w aucie" Kurek i sobotni Zbyszek "jakiej dziewczyny szukam" Bartman. Z całym szacunkiem do Marcina Możdżonka i uwielbieniem dla jego bloków, ale jakim cudem to on, a nie szalejący na boisku praktycznie w każdym elemencie siatkarskiego, jak by to powiedział pan komentator, tak zwanego rzemiosła, Zibi został wybrany najlepszym graczem spotkania nie wiemy, nie rozumiemy. Trzeźwiej ocenia sytuacją sam zainteresowany, który w pomeczowym wywiadzie powiedział:

 

 

 

 

 

Antybohaterowie: jeśli o grę chodzi, to tutaj oczywiście nie mamy prawa, zamiaru a już na pewno chęci pisać źle o żadnym z naszych dzielnych siatkarzy, jednak naszemu bezwzględnemu ciachowemu radarowi nie zdołały umknąć dwa niuansiki natury około fryzjerskiej. Dostanie się niestety wychwalonemu wyżej Bartmanowi za wyżelowaną grzywę na czole i Michałowi Bąkiewiczowi za zapuszczanie, o zgrozo wąsa. Być może jest to tylko niewinny kilkudniowy zarost, ale wolimy nie lekceważyć mimo wszystko symptomów tego szerzącego się wśród sportowców niebezpiecznego zjawiska.

 

 

Finowie: skandynawskim siatkarzom osobny akapit dostał się nie tylko dlatego, że Finowie rymuję się z Bohaterowie, ale przez to, że pokazali, iż można wygrać nawet z niepokonanymi dotąd w naszej grupie Brazylijczykami. Oby tylko nie zachciało im się za tydzień pokazywać, że można wygrać z Polakami. Bo wtedy nie będzie już żadnych wyrazów uznania, specjalnych akapitów, niczego nie będzie.

 

ruby blue

Więcej o: