Ten pan ma zastąpić Ronaldo - czy podoła?

24 - letni Antonio Valencia ma przed sobą nie lada zadanie - zastąpić w jednym z najlepszych klubów świata jednego z najlepszych nurków skrzydłowych świata. Zdaniem Sir Alexa podoła temu zadaniu pod względem sportowym. A jak jest pod względem ciachowym? Czy pan Valencia zajmie wakat w sercach niepocieszonych kibicek Czerwonych Diabłów?

 

 

Następca Cristiano 24 - letni Antonio Valencia ma przed sobą nie lada zadanie - zastąpić Ronaldo Zdaniem Sir Alexa podoła temu zadaniu pod względem sportowym. A jak jest pod względem ciachowym? Bo zastąpić Crisa na boisku - to jedna sprawa. Ale rozpalać takie jak on emocje, łamać tyle serc niewieścich potrafi niewielu. Dziś sprawdzamy potencjał Antonio Valencii. 1.Fryzura. O fryzurze C-Rona napisano już tysiąc poematów, czterysta elaboratów, pięćdziesiąt cztery raporty i szesnaście referatów. Wszystkie zaczynały się na "ż". Ale, ale, co tam lśni na głowie Valencii? Czyżby to blask słońca odbijał się w jego włosach? A może... tak, może klubowy zapas żelu znalazł właśnie godnego zmiennika?  2. Ubiór. Z różowym kwiatkiem i w ultrakrótkich spodenkach nie udało nam się jeszcze Valencii przyłapać. Podczas podpisywania kontraktu z MU ubrany był w dość klasyczną białą koszulę. Czyżby w światku mody męskiej Manchesteru miało powiać nudą? 3. Życie towarzyskie i uczuciowe. Spragnione doniesień o portugalskich modelkach, dilerkach - prostytutkach, nastolatkach, siostrach graczy Chelsea - będą musiały wyemigrować za Ronaldo do Madrytu. Złe wieści dla tych, które swe czerwonodiabelskie uczucia już zaczęły przelewać z Cristiano na Antonio - Valencia nie dość, że zajęty, to jeszcze stały w uczuciach, i z imieniem córki wytatuowanym na ramieniu. 4. Wygląd zewnętrzny, muskulatura i aparycja, czyli ciachowatość ogólna. Aparycja Crisa ma tyle samo zwolenniczek co przeciwniczek. Nie oszukujmy się Ronaldo ma wszystko, czego ciacho potrzebuje by być ciachem. Wielką wadą Valencii jest natomiast niechęć do zdejmowania koszulki, skutkiem czego, szczegółów jego anatomii musimy się jedynie domyślać. Powściągliwość Ekwadorczyka w obnażaniu się tylko rozpala naszą wyobraźnię, lecz mamy nadzieję, iż po kilku tygodniach chłopak się rozluźni i chętniej będzie zrzucał z siebie zbędne elementy garderoby. Zapowiada się, że na Old Trafford trafił miły, sympatyczny i spokojny chłopak.

Bo zastąpić Crisa na boisku - to jedna sprawa. Ale rozpalać takie jak on emocje, łamać tyle serc niewieścich, cieszyć tyle oczu swymi walorami i tak potężnie wspierać lobby fryzjerskie potrafi niewielu. Dziś sprawdzamy potencjał Antonio Valencii.

 

1. Nazwisko. Nazwiska obu zawodników znaczą wiele dla każdego miłosnika futbolu. Nazwisko Cristiano kojarzy się - zwłaszcza starszemu pokoleniu - z fenomenalnym Brazylijczykiem z lekką nadwagą, nazwisko Antonio - z klubem z Primera Division. Żelikowi udało się choć trochę przycmić sławę starszego kolegi, czy za rok słysząc Valencia będziemy myślały wyłącznie o pomocniku MU?

 

2.Fryzura. O fryzurze C-Rona napisano już tysiąc poematów, czterysta elaboratów, piędziesiąt cztery raporty, szesnaście referatów, osiemdziesiąt cztery eseje i sto dwadzieścia osiem felietonów. Wszystkie zaczynały się na "ż".

 

 

Ale, ale, co tam lśni na głowie Valencii? Czyżby to blask słońca odbijał się w jego włosach? A może są one tak naturalnie zdrowe i błyszczące? A może... tak, może klubowy zapas żelu znalazł właśnie godnego zmiennika?

 

3. Uśmiech. W obu przypadkach biel zębów iście holywoodzka, ale uśmiech Antonio jest - przynajmniej na razie - jakby mniej wystudiowany. Czy będzie wciąż tak naturalny, gdy śladam swojego poprzednika zacznie zdobywać fankę za fanką nagrodę za nagrodą?

 

 

 

4. Ubiór. Z różowym kwiatkiem i w ultrakrótkich spodenkach nie udało nam się jeszcze Valencii przyłapać. Podczas podpisywania kontraktu z MU ubrany był w dość klasyczną białą koszulę. Czyżby w światku mody męskiej Manchesteru miało powiać nudą?

 

5. Sposób bycia. Charakter Cristiano zna każda z Was. Ujmujący, szarmancki, nieskory do gniewu, skromny, nie szukający rozgłosu, stały w uczuciach. Prasa brukowa nie ma się do czego przyczepić i wciąż musi fabrykować skandale z jego udziałem, tak, żebyśmy i my miały o czym pisać. Gwoli uczciwości musimy przyznać, że dla innych Cris ma równie wielkie serce jak dla siebie samego. A Valencia?  Były manager Wigan Athletic Chris Hutchings mówi o nim, że był najpopularniejszym chłopakiem w szatni.(hmm, zupełnie jak Żelik?) "Gdy ktoś organizował wypad na gokarty, Antonio był pierwszy" (no tak, C-Ron wolał raczej inne wypady). "Dogaduje się świetnie ze wszystkimi - kontynuuje zachwyty nad byłym podopiecznym Hutchings, a każdej rozmowie towarzyszy uśmiech na twarzy." Nuuuudyyyy... Jeżeli dodamy do tego, iż w Wigan Valencia udzielał się społecznie pomagająć chorym dzieciom - wyjdzie nam piłkarz bliski ideału. A na Ciachach będzie jeszcze bardziej słodko i różowo.

 

 

 

6. Życie towarzyskie i uczuciowe. Spragnione doniesień o portugalskich modelkach, dilerkach - prostytutkach, kuzynkach z Leeds, nastolatkach, trenerkach fitness, siostrach graczy Chelsea, bajecznie bogatych dziedziczkach - będą musiały wyemigrować za Ronaldo do Madrytu. W Manchesterze zapowiada się bowiem mała stabilizacja. Złe wieści dla tych, które swe czerwonodiabelskie uczucia już zaczęły przelewać z Cristiano na Antonio - Valencia nie dość, że zajęty, to jeszcze stały w uczuciach, i z imieniem córki wytatuowanym na ramieniu. Jego dziewczyna Zoila powiła córeczkę Domenik podczas Mistrzostw świata w 2006 roku, kiedy to Antonio wraz z kolegami deptał biało - czerwone marzenia o sukcesie na Mundialu.

 

7. Wygląd zewnętrzny, muskulatura i aparycja, czyli ciachowatość ogólna. Aparycja Crisa ma tyle samo zwolenniczek co przeciwniczek, choć wśród przeciwniczek są też zwolenniczki, które do słabości do nażelowanego Portugalczyka nie przyznają się nawet przed samymi sobą. Nie oszukujmy się Ronaldo ma wszystko, czego ciacho potrzebuje by być ciachem: ciemne włosy, idealne brwi, powalający uśmiech i klatę rodem z naszych najbardziej wyuzdanych marzeń sennych. Wielką wadą Valencii jest natomiast niechęć do zdejmowania koszulki, skutkiem czego, szczegółów jego anatomii musimy się jedynie domyślać, z fotek takich jak ta:

 

 

Hmm, powściągliwość Ekwadorczyka w obnażaniu się tylko rozpala naszą wyobraźnię, lecz mamy na dzieję, iż po kilku tygodniach (dniach) wśród Diabłów chłopak się trochę rozluźni i chętniej będzie zrzucał z siebie zbędne elementy garderoby. 

 

Zapowiada się, że  na Old Trafford trafił miły, sympatyczny i spokojny chłopak. Cóż, pocieszamy się tym, że zarówno Beckham, jak i Ronaldo, też kiedyś byli miłymi chłopcami, a Cristiano nawet nie używał żelu. Może więc i Valencia się rozkręci. A nawet jęsli nie, to nie będziemy narzekać. Żelika mamy przecież w Madrycie a w Manchesterze przyda się jakiś powiew skromności.

 

A Wam jak się podoba nowy nabytek United?