Hiszpanie odpadli z Pucharu Kofederacji. Że co?!

Że jak? Wiadomość dla tych, które urwały się z choinki lub wczorajszy wieczór spędziły w jakimś odosobnieniu i błogiej nieświadomości. Tak, powtarzamy jeszcze raz: Hiszpanie. Przegrali. Z. USA. 0 (słownie: zero) do 2 (słownie: dwóch). Naprawdę.

 

 

Hiszpanie na aucie! Przegrali z ludźmi, którzy futbolem nazywają grę, w której używa się rąk. Tak, powtarzamy jeszcze raz: Hiszpanie. Przegrali. Z. USA. 0 (słownie: zero) do 2 (słownie: dwóch). Naprawdę. Że jak? Wiadomość dla tych, które urwały się z choinki lub czwartkowy wieczór spędziły w jakimś odosobnieniu i błogiej nieświadomości. Tak, powtarzamy jeszcze raz: Hiszpanie. Przegrali. Z. USA. 0 (słownie: zero) do 2 (słownie: dwóch). Naprawdę. Jak to się stało? Mieli być fenomenalni, mieli być niepokonani, mieli być najlepszą drużyną świata. Przegrali z ludźmi, którzy futbolem nazywają grę, w której używa się rąk. Kiedy jednak ci ludzie muszą użyć nóg w grze zwanej przez nich "soccer", okazuje się, że całkiem nieźle im to wychodzi. Czytaj dalej tylko w wypadku, gdy potrafisz się wznieść na wyżyny obiektywizmu, a łzy nie przesłaniają Ci ekranu. A zatem po pierwsze: to nie byli ci sami Hiszpanie co zwykle. To znaczy nazwiska na koszulkach były te same, ale już zawartość tych koszulek zachowywała się inaczej niż zwykle. Nie chciało im się biegać, marnowali stuprocentowe okazje, popełniali błędy w obronie. Czy to słynne afrykańskie trąbki, czy chłód, a może wykupili tuż przed meczem jakieś wczasy last minute? Czy ktoś ich podmienił? Zaczarował? Pytania mnożą się w ogromnym tempie, a odpowiedzi brakuje... Po drugie: Amerykanie byli fenomenalni. I nie chodzi tylko o złote włosy i chłopięcy urok ukaranego czerwoną kartką Bradleya, ani o w porywającym stylu zdjęty trykot Altidore. Chodzi o to, że stanęli do walki bez kompleksów, tremy, miękkich kolan i przyśpieszonych oddechów (co znaczy, że są stuprocentowo heteroseksualni). Możemy jeszcze zrozumieć, że wiadomości z podstawowej informacyjnej w naszym kraju strony Ciacha.net nie docierają za ocean, ale czy oni tam nie wiedzieli z kim mają do czynienia? Albo nie wiedzieli, albo wiedzieli zbyt dobrze i odrobili lekcję.

Jak to się stało? Mieli być fenomenalni, mieli być niepokonani, mieli być najlepszą drużyną świata. Przegrali z ludźmi, którzy futbolem nazywają grę, w której używa się rąk. Kiedy jednak ci ludzie muszą użyć nóg w grze zwanej przez nich ''soccer'', okazuje się, że całkiem nieźle im to wychodzi. Czytaj dalej tylko w wypadku, gdy potrafisz się wznieść na wyżyny obiektywizmu, a łzy nie przesłaniają Ci monitora.

 

A zatem po pierwsze: to nie byli ci sami Hiszpanie co zwykle. To znaczy nazwiska na koszulkach były te same, ale już zawartość tych koszulek zachowywała się inaczej niż zwykle. Nie chciało im się biegać, marnowali stuprocentowe okazje, popełniali błędy w obronie. Czy to słynne afrykańskie trąbki, czy chłód, a może wykupili tuż przed meczem jakieś wczasy last minute? Czy ktoś ich podmienił? Zaczarował? Pytania mnożą się w ogromnym tempie, a odpowiedzi brakuje...

 

Po drugie: Amerykanie byli fenomenalni. I nie chodzi tylko o złote włosy i chłopięcy urok ukaranego czerwoną kartką Bradleya, ani o w porywającym stylu zdjęty trykot Altidore.

 

Link: Spain 0-1 USA

 

 

Chodzi o to, że stanęli do walki bez kompleksów, tremy, miękkich kolan i przyśpieszonych oddechów (co znaczy, że są stuprocentowo heteroseksualni). Możemy jeszcze zrozumieć, że wiadomości z podstawowej informacyjnej w naszym kraju strony Ciacha.net nie docierają za ocean, ale czy oni tam nie wiedzieli z kim mają do czynienia? Albo nie wiedzieli, albo wiedzieli zbyt dobrze i odrobili lekcję. A my, cóż, musimy baczniej przyjrzeć się smakołykom w ich szeregach, wszak będziemy je oglądać w finale.

 

Po trzecie: dziś drugi półfinał i niczego już nie możemy być pewne. Nasz światopogląd legł w gruzach, ale na nowo zakochałyśmy się w nieprzewidywalności piłki nożnej. Brazylia mierzy się z RPA i, jak śpiewała pewna polska piosenkarka, "Wszystko się może zdarzyć...". Choć może wystarczy już tych niespodzianek? Czy Brazylijczycy przywrócą porządek świata? A może RPA całkiem go wywróci? W końcu - w co święcie wierzyłyśmy będąc dziećmi - turniej odbywa się w miejscu, gdzie wszystko jest do góry nogami.

 

rybka