Giuseppe Rossi - wróg publiczny numer 1

W Stanach Zjednoczonych, skąd pochodzi włoski piłkarz i których drużynie narodowej Rossi strzelił ostatnio dwa gole w jednym meczu.

 

 

Do zdarzenia - szczęśliwego dla Włochów, smutnego dla Amerykanów - doszło w miniony poniedziałek w RPA, jak zapewne pamiętacie, przy okazji rozgrywek w ramach Pucharu Konfederacji. Kiedy Giuseppe strzelił druga bramkę dla Squadra Azzura, wszyscy w USA przypomnieli sobie, że nazywający siebie Włochem piłkarz tak urodził się i przez długie lata mieszkał za Oceanem. Ba, wyszło nawet na jaw, że Rossi ma amerykańskie obywatelstwo, jakiś czas temu jednak zrezygnował z gry pod gwieździstym sztandarem i wybrał kadrę słonecznej Italii.

 

W związku z tymi faktami, rozpętała się niezła afera. Koszulki wyrażające jawną nienawiść wobec Rossiegosprzedają się jak świeże bułeczki, Włoch nazywany jest zdrajcą, a na Facebooku powstała nawet grupa nazwana po prostu ''I hate Giuseppe Rossi'' (''Nienawidze Giuseppe Rossiego''; przy okazji przypominamy, że Ciacha też są na Facebooku). Biedny sprawca całego zamieszania zapewne niechętnie wychodzi teraz z domu.

 

Ciacha współczują, lecz doskonale rozumieją frustrację odrzuconych rodaków. Czy nie podobnie odczucia miotają nami przy okazji występów bez mała połowy niemieckich reprezentantów lub, by nie szukać daleko od Włoch, gdy patrzymy na Roberto''Moja Mama Jest z Giżycka'' Acquafrescę? Mimo wszystko mamy jednak nadzieję, że Rossi krzywdy sobie zrobić nie da, a strzelać będzie nadal w imponującym stylu.

 

Bo wczoraj tego nie zrobił i proszę, jak to się smutno zakończyło.

 

olalla