Piłkarze w USA

Czyli morza szum, ptaków śpiew i półnadzy sportowcy. A do tego imprezy, piękne kobiety i dużo słońca. Zapachniało prawdziwym urlopem. Obrazicie się, jeśli i my jutro skoczymy za Ocean?

 

 

Tym bardziej właśnie, że wszystko to, co kochamy najbardziej, już tam jest. Wakacje bowiem, prócz oczywiście niezwykle bolesnej przerwie w rozgrywkach ligowych, dostarczają nam najmilszej naszym sercom rozrywki - czyli możliwość oglądania sportowców obnażających swe piękne ciała na plażach, basenach, tudzież innych ogólnie dostępnych miejscach. W tym roku, z niezrozumiałych dla nas względów, piłkarze Premiership szczególnie upodobali sobie wschodnie wybrzeże USA.

 

Najsłynniejszym amatorem amerykańskich plaż jest oczywiście Cristiano, o którego wakacyjnych poczynaniach już donosiłyśmy. C-Ron nie przestaje nas jednak zaskakiwać - tym razem za sprawą cudnych, czerwonych szortów - prosto ze Słonecznego Patrolu oraz...torebki od Gucciego, dopasowanej do trzewiczków i paska o identycznym wzorze.

 

Do Las Vegas ściągnęli także - mamy tylko nadzieję, że nie zachęceni cristianowymi sukcesami na polu towarzyskim - Frank Lampard, John Terry oraz Wayne Rooney (obecnie przebywający na Barbadosie). Ten ostatni oczywiście ze swą - coraz okrąglejszą - połowicą.

 

W Miami bawi za to Michael Ballack, niestety również z małżonką. Jedyną pociechą to, że Michael jak zawsze świetnie wygląda, Simone za to już niekoniecznie.

 

Miami odwiedzili także Samir Nasri z Arsenalu oraz Djibril Cisse z Sunderland, których przyjaźń (bo tego objawem sa wspólne wyjazdy) była nam dotychczas nieznanym faktem. Niestety, panowie odpoczywali także w towarzystwie swych małżonek.



Obrazki, przyznać musimy, śliczne, choć nie ukrywamy, że widok, jakże szczęśliwych, noszonych na rękach małżonek, nieco burzy ową sielankową atmosferę - no może za wyjątkiem możliwości oglądania ich niektórych niedoskonałości - cellulitu i kilku zbędnych kilogramów. Czego jednak cellulitem ani zbędnymi kilogramami nie nazwałybyśmy u siebie samych.

 

bint