Sport.pl

David Villa jakiego nie znamy

Co z tego, że w dość ohydno-obrzydliwej wersji. To tylko film, zresztą - kończy się happy-endem.

 

 

 

 

 

Ale chyba i tak już jest postęp.

 

Swoją drogą, hiszpańscy eksperci od wizerunku hiszpańskich futbolistów, czy tez ich osobiści doradcy ds. reklam (o ile takie stanowisko w ogóle istnieje) wykonują naszym zdaniem raczej kiepską robotę. Zamiast popisów kampaniach opiewających zalety jednego rodzaju benzyny nad inną, czy też wizyt na psich targach , dużo chętniej obejrzałybyśmy panów w tego typu reklamie, w naszej opinii najlepszej, jaką kiedykolwiek zrobiono.

 

 

Więcej o: