Richard Gasquet w Watykanie

I w garniturze. Widok warty grzechu nawet w świętym państwie-mieście.

 

 

Gasquet w Watykanie Richard powalał elegancją i uroczo wdzięczył się do fotoreporterów Tenisista Richard Gasquet w nieznanym nam celu pojechał do Watykanu. Nie da się ukryć, że powalał elegancją i uroczo wdzięczył się do fotoreporterów. Gasqueta na korcie nie widziałyśmy już bardzo długo - czyli od czasu, gdy w organizmie tenisisty stwierdzono obecność kokainy (i od kiedy bronił go sam Marat Safin, a wiadomo, że jego słowa są dla nas święte). Być może Francuz udał się więc do Watykanu, by osobiście, na klęczkach prosić głowę Kościoła katolickiego o odpuszczenie grzechów? Nie wiadomo wprawdzie, jaki związek z komisją antydopingową Międzynarodowej Federacji Tenisa miałby mieć Benedykt XVI, ale odrobina wstawiennictwa (w niebiosach i w urzędach) nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Sprawa Gasqueta tymczasem pozostaje nierozwiązana. Kiedy zostanie podjęta decyzja co do przyszłości tenisisty - nie wiadomo, ale przystojnemu Richardowi grozi aż dwuletni zakaz zawodowego uprawiania sportu. Trzeba się było od używek trzymać z daleka! My już Francuzowi przebaczyłyśmy, tym bardziej, że w Watykanie powalał elegancją i uroczo wdzięczył się do fotoreporterów.

Patrząc na te obrazki przypomniałyśmy sobie, że Gasqueta na korcie nie widziałyśmy już bardzo długo - czyli od czasu, gdy w organizmie tenisisty stwierdzono obecność kokainy (i od kiedy bronił go sam Marat Safin, a wiadomo, że jego słowa są dla nas święte). Być może Francuz udał się więc do Watykanu, by osobiście, na klęczkach prosić głowę Kościoła katolickiego o odpuszczenie grzechów? Nie wiadomo wprawdzie, jaki związek z komisją antydopingową Międzynarodowej Federacji Tenisa miałby mieć Benedykt XVI, ale odrobina wstawiennictwa (w niebiosach i w urzędach) nikomu jeszcze nie zaszkodziła.

 

Sprawa Gasqueta tymczasem pozostaje nierozwiązana. Kiedy zostanie podjęta decyzja co do przyszłości tenisisty - nie wiadomo, ale przystojnemu Richardowi grozi aż dwuletni zakaz zawodowego uprawiania sportu. Trzeba się było od używek trzymać z daleka!

 

My już Francuzowi przebaczyłyśmy, tym bardziej, że w Watykanie powalał elegancją i uroczo wdzięczył się do fotoreporterów. Czy  komisja antydopingowa i Wy pójdziecie w nasze slady? Oby - dla niesfornego tenisisty i jego przyjaciela Marata.