Sport.pl

Mistrzowskie świętowanie - część druga

Zielono - niebiesko - biało - czerwona i jeszcze nieostatnia.

 

 

Różne barwy świętowania W miniony weekend w Niemczech było zielono, w Szkocji - niebiesko W miniony weekend zielono było w Niemczech, gdzie w oparach wielkiej sensacji po raz pierwszy w historii tytuł mistrzowski trafił w ręce VfL Wolfsburg Zielono było w Niemczech, gdzie w oparach wielkiej, acz kontrolowanej sensacji, po raz pierwszy w historii tytuł mistrzowski trafił w ręce VfL Wolfsburg. Wilki w ostatniej kolejce pokonały Werder Brema aż 5:1, a ciacha z Bayernu musiały zadowolić się drugim miejscem. Jako że uwielbiamy wszelkie niespodzianki i historie od pucybuta do milionera, debiutanckim mistrzom serdecznie gratulujemy. Do świętowania doszło także w Szkocji, tym razem na niebiesko, gdyż po raz pierwszy od niepamiętnych czasów (czyli czterech lat), tytułu nie zdobył Celtic Glasgow, a jego lokalny rywal - Glasgow Rangers. Nie chcemy wyciągać żadnych wniosków i przeprowadzać przyczynowo - skutkowej analizy pod kątem wpływu formy fizyczno - sercowej naszego ukochanego bramkarza na przegrane mistrzostwo Celtiku, po prostu gratulujemy zwycięzcom. A kto jest wszystkiemu winny, to my i tak wiemy. Jeśli chodzi o naszą ukochaną ojczyznę, to nie wiemy co prawda jeszcze, kto zostanie mistrzem, wiemy natomiast na pewno, kto nim nie zostanie. Legia Warszawa zaledwie zremisowała ze Śląskiem Wrocław, tym samym grzebiąc w śląskiej ziemi swoje szanse na tytuł. W grze pozostały Wisła Kraków i Lech, który w dreszczowcu podzielił się punktami z Polonią Warszawa. A skoro już jesteśmy przy ojczyźnie, to nasi rodacy za granicą spisali się w ten weekend na miarę Ciachowego Różowego Lauru Uznania. Bramki strzelali: Artur Wichniarek, Kuba Błaszczykowski i Ireneusz Jeleń, a bramek nie wpuszczał - wybaczcie rym - Tomasz Kuszczak. Przed nami jeszcze tylko jeden piłkarski weekend, śpieszmy się więc oglądać ciacha, gdyż liga kończy się tak szybko.

Zielono było w Niemczech, gdzie w oparach wielkiej, acz kontrolowanej sensacji, po raz pierwszy w historii, tytuł mistrzowski trafił w ręce  VfL Wolfsburg. Wilki w ostatniej kolejce pokonały Werder Brema aż 5:1, a ciacha z Bayernu musiały zadowolić się drugim miejscem. Jako, że uwielbiamy wszelkie niespodzianki i historie od pucybuta do milionera, debiutanckim mistrzom serdecznie gratulujemy.

 

 

 

 

 
Do świętowania doszło także w Szkocji, tym razem na niebiesko, gdyż po raz pierwszy od niepamiętnych czasów (czyli czterech lat), tytułu nie zdobył Celtic Glasgow, a jego lokalny rywal - Glasgow Rangers. Nie chcemy wyciągać żadnych wniosków i przeprowadzać przyczynowo - skutkowej analizy pod kątem wpływu formy fizyczno - sercowej naszego ukochanego bramkarza na przegrane mistrzostwo Celtiku, po prostu pogratulujemy zwycięzcom. A kto jest wszystkiemu winny, to my i tak wiemy.

 

 

 

 

Jeśli chodzi o naszą ukochaną ojczyznę, to nie wiemy co prawda jeszcze, kto zostanie mistrzem, wiemy natomiast na pewno, kto nim nie zostanie. Legia Warszawa zaledwie zremisowała ze Śląskiem Wrocław, tym samym grzebiąc w śląskiej ziemi swoje szanse na tytuł. W grze pozostały Wisła Kraków - która przegrywając w Gdańsku z Lechią doprowadziła do wygranej 4:2, i Lech, który w podobnym dreszczowcu podzielił się punktami z Polonią Warszawa.

 

A skoro już jesteśmy przy ojczyźnie, to nasi rodacy za granicą spisali się w ten weekend na miarę Ciachowego Różowego Lauru Uznania. Bramki strzelali: Artur Wichniarek

 

Link: Bielefeld 2-2 Hannover

 

 

Kuba Błaszczykowski:

 

Link: Moenchengladbach 1-1 Dortmund

 

 

i Ireneusz Jeleń:

 



 
 

a bramek nie wpuszczał - wybaczcie rym - Tomasz Kuszczak.

 

Poza tym, jak pokazał mijający weekend, bohaterowie są zmęczeni i nie mają ochoty ciągle wygrywać. Przegrał mistrz Włoch - Inter (not speszial), przegrała Barcelona, a Manchester United rezerwowym składem wysilił się tylko na 1:0 z Hull City. Cóż, takie są tajemnicze prawa, jakimi rządzą się ostatnie kolejki sezonów. Przed nami jeszcze tylko jeden piłkarski weekend, śpieszmy się więc oglądać ciacha, liga kończy się tak szybko.

 

rybka

Więcej o: