Sport.pl

Antyciacho dnia: Ledley King

Poznajcie niezwykłe przypadki Ledleya Kinga, a wśród nich: pijaństwo, wyrzucenie z nocnego klubu, obrażanie Stevena Gerrarda, oskarżenia o rasizm, areszt, łzy i mokrą bieliznę.

 

 

King obrażał Gerrarda Poznajcie niezwykłe przypadki Ledleya Kinga. Ledley King, obrońca londyńskiego Tottenhamu, awanturował się pod nocnym klubem: atakował ochroniarza, pobił policjantkę i... nazwał Stevena Gerrarda "grubasem" Poznajcie niezwykłe przypadki Ledleya Kinga, a wśród nich: pijaństwo, wyrzucenie z nocnego klubu, obrażanie Stevena Gerrarda, oskarżenia o rasizm, areszt, łzy i mokrą bieliznę. Ledley King, obrońca londyńskiego Tottenhamu, nigdy nie należał do aniołków. Ostatnio jednak Ledley przeszedł samego siebie. Najpierw miał awanturować się pod nocnym klubem, atakować ochroniarza, oskarżając go o rasizm, i bić policjantkę, a co najgorsze... szkalować Stevena Gerrarda. Tej zniewagi już nie możemy mu wybaczyć. King nazwał Steviego G uwaga, uwaga... "grubasem". Same nie wiemy czy śmiać się, czy płakać, jednakże to nie koniec wesołych przygód obrońcy kogutów. Jak się zapewne domyślacie, cała sprawa, musiała zakończyć się w areszcie. Chociaż właściwie dopiero się tam zaczęła. King nadal utrzymywał, że Gerrard jest gruby, świat zły, ludzie okrutni, a on jest Jedynym i Ostatnim Sprawiedliwy, w dodatku najlepiej zarabiającym. Wszystko to we wzruszającej oprawie lejących się rzęsistymi potokami łez i.... No cóż, poprzestańmy na tym, iż nie tylko łzy lały się w celi Kinga. Alkohol, bójki, ekshibicjonizm - to wszystko jesteśmy w stanie wybaczyć. Obrażania Steviego - nigdy.

Ledley King, obrońca londyńskiego Tottenhamu nigdy nie należał do aniołków, co prezentuje poniższy obrazek, zrobiony pod jednym z londyńskich klubów kilka miesięcy temu:

 

 

 

 

Ostatnio jednak Ledley przeszedł samego siebie.  Najpierw miał awanturować się pod nocnym klubem, atakując ochroniarza, oskarżając go o rasizm, bijąc policjantkę, a co najgorsze... szkalując Stevena Gerrarda. Tej zniewagi już nie możemy mu wybaczyć. King nazwał Steviego G uwaga, uwaga... "grubasem". Same nie wiemy czy śmiać się, czy płakać, jednakże to nie koniec wesołych przygód obrońcy kogutów.

 

Jak się zapewne domyślacie, cała sprawa, musiała zakończyć się w areszcie. Chociaż właściwie dopiero się tam zaczęła. King nadal utrzymywał, że Gerrard jest gruby, świat zły, ludzie okrutni, a on jest Jedynym i Ostatnim Sprawiedliwy, w dodatku najlepiej zarabiającym. Wszystko to, we wzruszającej oprawie lejących się rzęsistymi potokami łez i.... No cóż, poprzestańmy na tym, iż nie tylko łzy lały się w celi Kinga.

 

Alkohol, bójki, ekshibicjonizm - to wszystko jesteśmy w stanie wybaczyć. Obrażania Steviego - nigdy. 

 

Więcej o: