Sport.pl

Działo się, czyli piłkarskie wzloty i upadki według Ciach

Zgodnie z naszymi zapowiedziami - działo się. Nie brakowało bramek, emocji, znaków zapytania, gołych klat i czułych uścisków. Losy Wszechświata (czytaj: Mistrzostwa Hiszpanii, Niemiec, Włoch, Anglii i Polski) nadal pozostają nierozstrzygnięte i chociażby dlatego piłkarski weekend zaliczamy do udanych. Bo nie ma to jak napięcie do ostatniej sekundy.

 

 

Mario Gomez króluje Ostatni piłkarski weekend zaliczamy do udanych. Ostatni piłkarski weekend zaliczamy do udanych. Tylko jeden piłkarz zasługuje na szczególny Ciachowy Laur uznania: Mario Gomez strzelił aż cztery gole. Brawo! Działo się tyle, że na co dzień przenikliwe i analityczne ciachowe umysły nie są w stanie ustalić żadnego, rozsądnego klucza do wydarzeń minionego weekendu. Klucz kolorystyczny odpada: wygrywali zarówno czerwoni (Manchester, Wisła, Bayern), jak i niebiescy (Chelsea, Lech), przegrywali tak biali (Legia, Real), jak i zieloni (GKS, Wolfsburg). Faworyci remisowali (Barcelona, Inter, Milan), fanki się frustrowały, trup słał się gęsto. Żeby jednak jakoś to sensownie poukładać, posłużymy się naszym kryterium wzlotowo - upadkowym. Wzloty: Mario Gomez. Czy to nie z myślą o nim wymyślono slogan "niemiecka precyzja, hiszpański temperament"? Napastnik Vfb Stuttgart dał bowiem w sobotę popis jednego i drugiego. 4 gole (słownie: cztery gole) wbite liderowi Bundesligi - to jest coś, co zasługuje na Ciachowy Laur uznania. Po drugie: Bundesliga. Nie dość, że grają tam ciacha, których wspominać nie trzeba, to jeszcze ciacha owe dbają, żebyśmy się przypadkiem nie nudziły. Bayern wygrał, Wolfsburg przegrał, Hertha trzyma się mocno na trzeciej pozycji, choć atakowana od dołu przez wspomniany Stuttgart - tym sposobem kwestia Mistrzostwa Niemiec jest wciąż nierozstrzygnięta i jakże pasjonująca. Upadki. Po pierwsze: FC Barcelona. Duma Katalonii mogła już świętować Mistrzostwo Hiszpanii. Kiedy jednak cały blaugranowy świat szykował się do gromkiego "Visca el Barca", wyborną zabawę popsuł Katalończykom niejaki Joseba Llorente Etxarri wbijając gola w ostatnich minutach meczu. Mimo całej naszej sympatii dla Barcelony nie możemy nie wyobrażać sobie miny Drogby, mówiącego w tym momencie "dobrze wam tak". Po drugie: Arsenal i Łukasz Fabiański. Chłopaki, co się dzieje? Poprzestaniemy na tym dramatycznym pytaniu, gdyż łzy napływające do oczu nie pozwalają nam pisać dalej.

Działo się tyle, że na co dzień przenikliwe i analityczne ciachowe umysły, nie są w stanie ustalić żadnego, rozsądnego klucza do wydarzeń minionego weekendu. Klucz kolorystyczny odpada: wygrywali zarówno czerwoni (Manchester, Wisła, Bayern), jak i niebiescy (Chelsea, Lech), przegrywali tak biali (Legia, Real), jak i zieloni (GKS, Wolfsburg). Faworyci remisowali (Barcelona, Inter, Milan), kibicki się frustrowały, trup słał się gęsto

 


Żeby jednak jakoś to sensownie poukładać, posłużymy się naszym kryterium wzlotowo - upadkowym.

 

 
 Wzloty
 
 
Po pierwsze: Mario Gomez. Czy to nie z myślą o nim wymyślono slogan "niemiecka precyzja, hiszpański temperament"? Napastnik Vfb Stuttgart dał bowiem w sobotę popis jednego i drugiego. 4 gole (słownie: cztery gole) wbite liderowi Bundesligi - to jest coś, co zasługuje na Ciachowy Laur uznania.

 

 

 
 
Po drugie: Kuba Błaszczykowski i jego cudowne trafienie. Meine Dammen und... Dammen - podziwiajcie
 
 
Link: Dortmund 1-0 Karlsruher

 

 
 
 
Po trzecie: Bundesliga. Nie dość, że grają tam ciacha, których wspominać nie trzeba, to jeszcze ciacha owe dbają, żebyśmy się przypadkiem nie nudziły. Bayern wygrał, Wolfsburg przegrał, Hertha trzyma się mocno na trzeciej pozycji, choć atakowana od dołu przez wspomniany Stuttgart - tym sposobem kwestia Mistrzostwa Niemiec jest wciąż nierozstrzygnięta i jakże pasjonująca

 

Po czwarte: Serie A. Tu również panowie dbają o odpowiednią dramaturgię i niechętni są łatwym rozwiązaniom, jak na przykład sięganie po scudetto na trzy kolejki przed końcem sezonu. "To takie banalne" powiedział The Special One i zremisował z Chievo. "To takie nieludzkie wykorzystywać potknięcia Interu" powiedzieli zgodnie Juventus i Milan dzieląc się punktami i strzelając sobie po jednym golu.
Ciacha doceniają szlachetność i wyrafinowanie włoskiej ligi. A może po prostu mamy słabość do Del Piero i Maldiniego?

 

Upadki
 
 


Po pierwsze: FC Barcelona. Duma Katalonii mogła dziś świętować Mistrzostwo Hiszpanii . Kiedy jednak cały blaugranowy świat szykował się do gromkiego "Visca el Barca" wyborną zabawę popsuł Katalończykom niejaki Joseba Llorente Etxarri wbijając gola w ostatnich minutach meczu. Mimo całej naszej sympatii dla Barcelony nie możemy nie wyobrażać sobie miny Drogby, mówiącego w tym momencie "dobrze Wam tak".

 

Po drugie: Arsenal i Łukasz Fabiański. Chłopaki, co się dzieje? Poprzestaniemy na tym dramatycznym pytaniu, gdyż łzy napływające do oczu nie pozwalają nam pisać dalej. Jeżeli Wy też chceice sobie popłakać nad losem biednego Bambi - proszę bardzo.

 

Po trzecie: Jakub Wawrzyniak. W Ciachach obowiązuje oczywiście domniemanie niewinności, pamiętamy też, że na dopingu łapano najlepszych (i sam Pep Guardiola dopiero co oczyścił się z zarzutów), niemniej jednak wolałybyśmy o Polaku za granicą usłyszeć w innym kontekście niż afera dopingowa.

 

Po czwarte: Legia Warszawa. Akcja charytatywna pod hasłem "Komu Mistrzostwo Polski, komu?" trwa w najlepsze, a ostatnim ofiarodawcą jest właśnie drużyna z Warszawy. Mecz z Wisła nie należał może do superporywających, i jedyne pocieszenie w oglądaniu słodkich minek Rafała Boguskiego na ławce rezerwowych.

 

Rozkoszujcie się zatem zdjęciami, bo nie ma to jak parę fajnych torsów w poniedziałek rano.

 

 

rybka

 

 

 

 

Więcej o: