PlusLigowe epitafium ciachowe

I po ptakach. Jastrzębiach, Resoviach, Częstochowach i Olsztyniakach. Skra mistrzem Polski po raz piąty z rzędu, a my sobie ziewniemy, ot tak, z rozpędu.

 

 

Bez obaw - to nie będzie tekst pisany wierszem. Będzie za to naszych kilka, jakże błyskotliwych, uwag i przemyśleń na temat decydujących rozstrzygnięć w siatkarskiej PlusLidze mężczyzn.

 

Hegemon: Ile można, panowie, ile można? To nie tak, że Skry nie lubimy, bo lubimy, nawet bardzo zresztą. Kibicujemy na Lidze Mistrzów i bynajmniej nie lekceważymy faktu, iż bełchatowska drużyna to prawdziwa wylęgarnia ciach, a tytuł mistrzowski należał im się bez dwóch zdań. Znowu. No właśnie, trochę nudno, nieprawdaż?

 

Niespodzianki: Powiedzmy to sobie otwarcie - największym zaskoczeniem decydującej fazy play-off była nowa fryzura grającego w Jastrzębskim Węglu Guillaume Samica,  który swoje niesforne kosmyki porzucił na rzecz braku jakichkolwiek kosmyków. Ogolił się na łyso, nazywając rzeczy po imieniu, pozbawiając się tym samym zupełnie, w naszej opinii przynajmniej, swojego chłopięcego uroku. A Wam jak podoba się mroczne oblicze Guillaume?

 

Nagroda Darwina w kategorii kontuzja, a więc wyróżnienie za nabawienie się urazu w dość kuriozalnych okolicznościach wędruje do Mariusza Wlazłego, który skręcił kostkę już po końcowym gwizdku sędziego, w trakcie euforycznych podskoków. Uraz jednakowoż niegroźny, a i sprawa słuszna, toteż za bardzo się nie czepiamy.

 

Najlepszy transparent: "Panie Boże proszę bądź dzisiaj Resoviakiem" wywieszone przez rzeszowskich kibiców podczas trzeciego meczu finałowego. Niestety, modłów wystarczyło tylko na jednego seta.

 

Świńska grypa a sprawa PlusLigowa: tak, tak, nikt nie ustrzeże się przed świńską grypą. Piotr Gacek, na ten przykład, planował wyjechać na zasłużony urlop do Meksyku, a tu zonk, a tu świńska grypa i wymuszona zmiana planów. Los nie jest łaskawy dla naszych dzielnych, acz zmęczonych siatkarzy.

 

Jest za to łaskawy dla nas, bo po krótkiej przerwie siatkówka wróci do nas w wersji, jaką lubimy najbardziej, to jest w wydaniu reprezentacyjnym. Zacieramy ręce.

 

ruby blue